Prywatne domy opieki społecznej

Oglądasz wiadomości wyszukane dla zapytania: Prywatne domy opieki społecznej





Temat: Do czasu...
Do czasu...
zz30 na Forum Józefowa (tam Danuśka chałturzy w dwóch prywatnych domach
opieki społecznej)napisała:
a lekareczka raczej na Zus nie ma co liczyć.
No tak z jednej pensji 900 zł emeryturka będzie marna...A reszta to jak ona
sama mówi to jest "szara strefa"...






Temat: Umieranie w Zaciszu. Skandalicznie zła opieka n...
W zeszłym roku miałam możliwośc obejrzeć szereg "domów opieki" i
szpitali i obserwować opiekę nad osobami starszymi w tych
placówkach na Śląsku. Słowo opieka jest tu przenośnią poetycką,
gdyż faktycznie całość ciężaru opieki jest przerzucona na
rodzinę i od jej możliwości, mobilności i zaradności zależy
poziom usług.
Sytuacja jak w Zaciszu jest moim zdaniem w wielu tzw. prywatnych
domach opieki, spotkałam taki w Chorzowie, mieści się na piętrze
budynku przy hali sportowej, bez windy, ciasne pomieszczenia po
byłym hoteliku dla sportowców, pielęgniarki jak z Hitchcocka.
Gdzie są pieniądze płacone na tzw. opiekę społeczną i nadzór nad
nią. Jak takie obiekty zatwierdza Sanepid itp instytucje
spokojnego pobierania nienależnych pieniędzy z budżetu.





Temat: FAQ, czyli jak nie zostać piratem komputerowym
Dziwne z tym wejsciem policji do mnieszkania bez nakazu. Moze i tak jest ale
ogladalem program w telewizji gdzie policjanci wraz ze opieka spoleczna chcieli
zobaczyc jak mieszkaja ludzie w prywatnym domu opieki. Kobieta(wlascicielka)
okolo 80 lat powiedziala ze ich nie wposci. Policjanci odjechali. I to mnie
dziwi. Tu pisza ze musimy ich wpuscic a w waznych sprawach gdzie idzie o
traktowanie ludzi nagle nie mozna bez nakazu wejsc. TAKI KRAJ. Policja powinna
sie najpierw zajac soba bo nie wieze ze dzieci policjantow maja tylko legalne
oprogramowanie. Szczescie maja Ci co posiadaja komputery tzw firmowe.



Temat: Becikowe reaktywacja
dzieci są bogactwem biednego człowieka
mówiło się w czasach, gdy ZUS nie obdzierał nas ze skóry. Kto pragnął mieć
szczęśliwą starość, ten musiał starać się o potomstwo, żeby mu zapewniło
utrzymanie w jego niedołęstwie. Nasze systemy społeczne odrywają (alienują)
ludzi starszych od rodzin i społeczeństwa przez centralną opiekę społeczną i
Domy Starców. Ubezpieczenia społeczne są popierane jako potężny instrument
koncentracji kapitału i wzmocnienia rynku, tylko że równocześnie powodują
drastyczny wzrost kosztów pracy. Można koszty pracy obniżać importując
dorosłych pracowników z innych krajów, ale to powoduje następne koszty...
Jedyne wyjście to wprowadzenie poważnych ulg podatkowych "na dzieci". Do tego
zapewnienie pokrycia "obowiązkowych" kosztów wychowania, np. podręczników,
stroju gimnastycznego, opłat za dowód osobisty lub kurs prawa jazdy. Karmienie
dzieci, zabieranie ich na wczasy lub do kina to prywatne wydatki rodziców, ale
nie edukacja!



Temat: dom starców dla Babci
Dps-nie pobierają więcej niż człowiek otrzymuje-przynajmniej do niedawna tak
było-70% dochodów...... jeśli chcesz wiedzieć na pewno porozum się z najbliższym
Osrodkiem Pomocy Społecznej-ludzie,którzy nie mają zadnych dochodów też
korzystają z pobytu w Dps-ach.No chyba,że chodzi Ci o prywatny dom
opieki,którego nie pecam jaki by nie był.....




Temat: podstawówka - publiczna czy nie
Generalnie jestem zwolenniczką niepublicznych szkół podstawowych ( piszę
generalnie, bo nie zawsze i każdej), bo:
- dziecko, zwłaszcza małe, lepiej adaptuje się w mniejszej grupie
- zwykle jest lepsza opieka i dzieci z bardziej zadbanych domów ( co nie zawsze
sprawdza się później)
- na miejscu masz cały asortyment zajęć dodatkowych ( o ile są)
- nauka jężykow( zwykle angielskiego) zaczyna się juz w I klasie
jednak wybierając szkołe niepubliczną radziłabym:
- szukać raczej społecznej a nie prywatnej ( w prywatnej jedyną władzą jest
właściciel, często i dyrektor, któremu zależy wyłącznie na pieniądzach)
- sprawdzić bardzo dokładnie ofertę szkoły, przeczytać statut, porozmawiać z
uczniami i rodzicami ze starszych klas
- zobaczyć jak wygladają warunki lokalowe, sala gimnastyczna itp.
Wystrzegać się nalezy tych szkół, w których intuicyjnie czujesz, że coś jest
nie tak. To sie zwykle sprawdza. Ważne, nie tylko w szkole niepublicznej, ale i
w kazdej, jest traktowanie Cie przez dyrektora i nauczycieli. Czy odpowiadaąja
na pytania w sposób wyczerpujący, czy nikt Wam bez powodu nie przerywa, czy
zachowują się w sposób grzeczny ( to nie zasze takie oczywiste),czy nie unikają
trudnych pytań.
Poszperaj po internecie, obejrzyj strony internetowe wybranych szkół, wybierz
kilka i pódź na rozmowę- jedna, druga, trzecią......... Pozdrawiam .
doświadczona i zaprawiona w bojach mama.



Temat: Zawalczmy o nowa szkołę na Kabatach!
Protozoo

A słyszałaś o takim czymś jak rejonizacja ?

Tak się składa że ani szpitale, ani teatry ani domy opieki społeczne
nie obowiązuje coś takiego jak rejonizacja. Natomiast szkoły dopóki
są obowiązkowe (tzn na pozimie podstawowym i gimnazjalnym) taka
rejonizacja obowiązuje. Co ona oznacza ? Że każde dziecko w naszym
kraju jest przypisane do SWOJEJ najbliższej podstawówki i gimnazjum.

Każde dziecko (w odróżnieniu od miłośników teatru, tudzież chorych)
ma niejako jak psu miche należne miejsce w konkretnej szkole. To na
gminie ciąży obowiązek aby te należne miejsca zapewnić. To że jakiś
rodzic pośle do innej szkoły prywatnej lub publicznej jest aktem
dobrej woli-może ale NIE MUSI !!!! Natomiast gmina MUSI zapewnić
miejsce dziecku, które jest na danym terenie, w danym rejonie
zameldowane.

Dywagacje o tym że możemy chcieć lokalnych teatrów i Uniwersytetów
jest bez sensu. Póki co wszyscy chcą szkół, czyli de facto tego co
zapewnia nam konstytucja. Tylko tyle (i aż tyle jak widać, bo
podobne wątki są na tym forum od 7 lat conajmniej, bo odkąd moje
dziecko rozpoczęło edukacje).

Pozdrawiam i radze sie skupić na lobbowaniu za lokalnym, teatrem,
już te szkoły zostawić w spokoju.




Temat: AUSTRALIA prosze o linki
Pawel! szukasz kolejnej ofiary do swej "immigration agency"?
Nie widzisz, ze ona che sama wszystko zalatwiac?
Jako wykwalifikowana sprzataczka dostanie ona wize
imigracyjna od reki, bo w Australii jest obecnie
wlasnie najwieksze zapotrzebowanie na sprzataczki.
Firmy wrecz sie o nie dobijaja, szczegolnie domy
opieki spolecznej (wl. prywatnej) nad staruszkami...
www.racjonalista.pl/kk.php/s,3887



Temat: Problemy z odszkodowaniem za przejętą działkę
Bzdurzysz kolego Robert ŻE AŻ BOLI!!!
Bzdurzysz kolego Robert ŻE AŻ BOLI!!!

Już dzisiaj zresztą jest tak, że za błędy urzędasa odpowiada instytucja
państwowa bądź samorządowa i co? Doprowadza to do paradoksu, przecież urzędy
nie hodują buraka pastewnego na sprzedaż czyli nie posiadają zysku. Dysponują
WYŁĄCZNIE NASZYMI PIENIĘDZMI!

Za każdy błąd płacę między innymi ja, w tej konkretnej sytuacji nastąpił
jeszcze gorszy paradoks. Za bezprawne zagarnięcie własności prywatnej pośrednio
zapłacą także Państwo Kamieńscy, którym to mienie zagarnięto. Czy to nie
okrutny paradoks? Gdzie się nie odwrócisz d... zawsze z tyłu.

I wracając do gdybania w tym konkretnym przypadku: gdyby państwo czy samorząd
nie budowało domów opieki społecznej (na ten cel "wywłaszczono" działkę), a nie
powinno to być zadaniem państwa, to problem by nie zaistniał. Państwo winno
odpowiadać za bezpieczeństwo (policja, wojsko), politykę zagraniczną i...
KONIEC. Ileż prostsze i zamożniejsze życie wiedlibyśmy wówczas...

>>>



Temat: 08.10 - DZIEŃ HOSPICJÓW W POLSCE-POMOC
Co do buddyzmu i kojarzenia go z czyms pozytywnym.. Osobiscie dziwi mnie niezbyt
duze zaangazowanie buddystow wlasnie w takie wspaniale stowarzyszenia jak np.
hospicja, ktore nieslychanie pomagaja ludziom. W buddyzmie gdzie tak bardzo
podkreslona jest praca dla dobra wszystkich czujacych istot, zdaje sie, moglby
byc duzy odsetek buddystow w hospicjach, domach opieki spolecznej, organizacjach
obrony praw czlowieka i tak dalej.

W kazdym razie goraco zachecam do zostania wolontariuszem w takim np. hospicjum.
Mozemy w ten sposob przynosic wielki pozytek ludziom, bo wiecej wiemy o smierci
i tym samym oswoic sie z wlasnym, nieustepliwie zblizajacym zgonem :)

ps: mam w glowie w fazie wstepnej pewien projekt, ktory moglby zachecic wieksza
ilosc buddystow do wolontariatu dla dobra innych. jesli, kims kieruja podobne
pobudki, niechaj napisze do mnie prywatnie a wyjawie szczegoly. :) tchmiel@imro.pl



Temat: Rodziny seniorów muszą płacić za pobyt w Domach...
Rodziny seniorów muszą płacić za pobyt w Domach...
zalosne... zeby opieka w panstwowym domu opieki spolecznej kosztowala 100 zl
mniej niz w prywatnym. Skandal!!!



Temat: chochlik5
chochlik5 napisała:
"Okazało się że mam lepsze sposoby dbania o siebie
i oto nadal jestem ... "

Jesli masz zapewniona dobra opieke w domu, to oczywiscie jest
to duzo lepsze niz szpital.
Jesli mieszkasz sama, to mozesz zalatwic opiekunke spoleczna
czy prywatna. Takie rozwiazanie wybral moj ojciec
i jego druga zona.
Dla ojca pobyt w szpitalu - bez mozliwosci patrzenia
na Dziennik o godz 19 30, i innych rutynowych czynnosci
mozliwych tylko w domu,
oznaczalby skrocenie mu zycia o kilka lat ...




Temat: Co zrobić aby dziecko nie płaciło alimentów???
to jak dzieci pójda do pracy to oni wystapią
> o alimenty. Czy to możliwe?

....mozliwe. Moj "ojciec" partycypowal w moich kosztach utrzymania jako dziecko
moze w 10% i tez mial ograniczone prawa rodzicielskie oraz zero checi do bycia
rodzicem. Reszte zjadla inflacja i robienie piekla na ziemi jak wspomnialo sie
o urealnieniu alimentow.

Teraz jestem osoba dorosla i "tatus" wraz z siostra swoja przypomnieli sobie o
istnieniu dziecka - potencjalnej krowy do wydojenia z pieniedzy. A pieniedze sa
potrzebne na.......prywatny, luksusowy dom opieki. "Ojciec" posiada emeryture
(srednia) i spory majatek w nieruchomosciach. Ale to mnie DZIECKO opieka
spoleczna przesladuje w poszukiwaniu brakujacych pieniedzy, bo przeciez trudno
oczekiwac, zeby sprzedawac nieruchomosc warta 500 tys. PLN Zawsze latwiej
wyrwac od dziecka.....

Po prostu zygac mi sie chce na polskie prawo!!!!!!! Roszczenia alimentacyjne
przedawniaja sie po 3latach i tatus-nietatus jest wolny jak ptak, a dziecko
jest uwiazane do konca zycia pseudorodzica.



Temat: Opieka społeczna
Wstydzic się nie ma czego,jeśli ta opieka jest,to można z niej korzystać,ale
uważam,że powinno jej nie być.Tzn.państowej opieki,na którą idą pieniądze
wszystkich.Dlaczego mamy liczyć na państwo?Dlaczego to państwo ma inwestować w
dzieci i młodzież?
To właśnie opieka państwa spowodowała,że ludzie mają coraz mniej dzieci-
wiedzą,że mogą liczyć na emeryturę,na pomoc społeczną i nie widzą w swoich
dzieciach gwarancji spokojnej starości-tak jak to dawniej było.Ja
wolałabym,zamiast płacić gigantyczne podatki,dawać bezpośrednio pieniądze moim
niepracującym rodzicom na utrzymanie.Mam 3 dzieci,ale gdybym mogła odliczać od
podatków np.prywatną szkołę i przedszkole,wydatki na prywatną służbę zdrowia i
prywatną ochronę,mogłabym mieć ich więcej.Uważam,że nasze państwo za bardzo do
wszystkiego się wtrąca,tłumiąc inicjatywę i oduczając ludzi odpowiedzialności
za to,co robią.Także w kwestii wychowania dzieci-wolałabym,żeby to mnie
pozostawiono decyzję czy uczyć dzieci w domu czy w szkole i według jakiego
programu,czy szczepić je czy nie itp.Państwo nie powinno utrudniać - i to
wystarczy.A w szczególnych,losowych wypadkach powinny pomagać organizacje
charytatywne,na ktore płaci się dobrowolnie.
Kasia



Temat: Szkola Spoleczna w Radomiu
Boże, znów ktoś myli prywatna ze SPOŁECZNą! To nie to samo! Szkoła społeczna nie
jest CZYJąś własnością. Zarządza nią Społeczne Towarzystwo Oświatowe. Czesne nie
idzie do czyjejś kieszeni, tylko opłaca sie z niego np. pensje dla nauczycieli
czy inne opłaty związane z funkcjonowaniem szkoły. W zamian masz mało liczne
klasy i doskonałe warunki nauki dla dziecka. Mylisz się również mówiąc, że NA
POCZĄTKU nie warto dziecka posyłać do takiej szkoły. Otóż ( w/g mnie ) właśnie
na początku warto dziecku zapewnić dobre warunki nauki- pobytu w szkole.. Małe
dziecko potrzebuje przede wszystkim opieki i pomocy w przystosowaniu się do
nowego etapu w życiu. To stres dla dziecka, przechodzi spod skrzydeł mamy lub
pani przedszkolanki pod opiekę pani w szkole, gdzie ma ona pod opieką 34
rozwydrzonych, biegających, krzyczących ,tęskniących nie potrafiących usiedzieć
na miejscu 7 latków. A na przerwie dochodzi do tego jeszcze spotkanie ze
starszymi uczniami - czyli kocenie, wymuszenia, fala itp. Niejednemu trudno
znależć się w takiej grupie. Dlatego uważam , że szkoła przyjazna dziecku to
świetny pomysł własnie na początek.Podstawowa Szkoła społeczna - to bardzo
dobry wybór! W szkole podstawowej dzieci są przede wszystkim kształtowane -
warto, by wtedy nie tylko w domu stykały sie z dobrymi wzorcami!



Temat: Pałace, zamki, dwory, ruiny....
co się tyczy dostępności - niestety w większości przypadków trzeba wybierać
między satysfakcją że obiekt nie niszczeje, a możliwością swobodnego zwiedzania

Brynek - Technikum Leśne
Rybna - zawsze można się postarać i "załapać" na koncert
Kopanina - Dom Pomocy Społecznej
Łubie - Dom Pomocy Społecznej
Kamieniec - szpital
Pogrzebień - zgromadzenie sióstr
Ornontowice - własność prywatna - niesławne "Collosseum"
Bycina - w planach hotel wysokiej kategorii
Rudziniec - szkoła
Sośnicowice - Dom Opieki
Kuźnia Nieborowska - Dom Spokojnej Starości
Pilchowice - Urząd Gminy
Gierałtowice - Urząd Gminy
Przyszowice - Urząd Gminy



Temat: ZLIKWIDOWAC PRZYMUSOWE UBEZPIECZENIA......
a na dokladke
na dokladke skopiuje swoj wlasny post z innego forum, bo jest na temat:

"Gość portalu: lunochod3 napisał(a):

> Bohaterscy lekarze, pielęgniarki...
> Jeszcze raz mówię głośno - cała służba zdrowia (ta społeczna)
> dąży ku samozagładzie. Jeżeli kiedyś ludzie będą mieli dość
> pieniędzy - pójdą do prywtnych lecznic i przychodni.

Ludzie juz teraz maja dosc pieniedzy, by korzystac z prywatnej opieki zdrowotnej. Zwroc uwage, ze ci sami ludzie, ktorzy
wyrzekaja, ze na prywatne ich nie stac, jednak kupuja papierosy, maja samochod i video w domu. Hierarchia potrzeb sie klania. To
nie brak pieniedzy, tylko przekonanie, ze zdrowie nie moze nic kosztowac, odpedza ludzi od prywatnego lecznictwa.

A poza tym im predzej prywatnie finansowana sluzba zdrowia rozwinie sie, tym lepiej. Czesc finansowana z podatkow powinna zostac
dla tych naprawde potrzebujacych: ofiar pozarow, klesk zywiolowych, kalek... Nie dla bezrobotnych, nie dla "rencistow"."



Temat: trwoga...
Gosia, u nas to samo, niby przedszkole super, koszt spory,a dziecko zle sie
czulo, a u childminder kwitnie.
Madziulek, u nas jest nanny czyli niania, ale drogie to, i oplaca sie np jesli
ktos ma dwoje dzieci lub wiecej (koszt ok 100 funtow na dzien), potem sa
registered childminders, na polski ja to tlumacze jako domowe przedszkola,
prowadzone przez ludzi ktorzy musza sie w tym kierunku rejestrowac, sa
sprawdzani przez policje i opieke spoleczna, tzn oni, ich rodziny i domy. Zwykle
maja tez swoje dzieci pod opieka, maksymalnie moga miec chyba 4-5 dzieci w domu.
Tam gdzie Mattie jest, jest jeszcze dwoch malych chlopcow plus dzieci
childminder, ktore wracaja ze szkoly o 15. Sa jeszcze przedszkola, prywatne i
takie wspomagane przez gmine. te pierwsze sa drogie, te drugie maja malo miejsc
i zwykle trzeba miec jakas sytuacje rodzinna ktora upowaznia o staranie sie o
miejsce.
Tak wygladaja opcje do okolo 2-3 roku zycia, potem mozna wybrac tzw preschool
nursery (takie przy szkolach), ale to jest cos od 9 do 12 w poludnie, wiec mamy
pracujace robia tak, ze childminder odbiera dziecko ze szkoly o 12, lub
postanawiaja zostawic na caly etat w prywatnym zwyklym przedszkolu. W wieku 5
lat dziecko idzie normalnie juz do szkoly, ale wiele dzieci i tak jest
odbieranych przez childminders, jesli rodzice pracuja do 17.
Dla tych w wieku 3-5 lat sa oprocz preschool nursery, rozne playgroups, etc,
oczywiscie za oplata, ale tez gora 2-3h dziennie.



Temat: ZLIKWIDOWAC PRZYMUSOWE UBEZPIECZENIA......
Gość portalu: Doki napisał(a):

> na dokladke skopiuje swoj wlasny post z innego forum, bo jest na temat:
>
> "Gość portalu: lunochod3 napisał(a):
>
> > Bohaterscy lekarze, pielęgniarki...
> > Jeszcze raz mówię głośno - cała służba zdrowia (ta społeczna)
> > dąży ku samozagładzie. Jeżeli kiedyś ludzie będą mieli dość
> > pieniędzy - pójdą do prywtnych lecznic i przychodni.
>
> Ludzie juz teraz maja dosc pieniedzy, by korzystac z prywatnej opieki
zdrowotne
> j. Zwroc uwage, ze ci sami ludzie, ktorzy
> wyrzekaja, ze na prywatne ich nie stac, jednak kupuja papierosy, maja
samochod
> i video w domu. Hierarchia potrzeb sie klania. To
> nie brak pieniedzy, tylko przekonanie, ze zdrowie nie moze nic kosztowac,
odped
> za ludzi od prywatnego lecznictwa.

Z tym się zgadzam.!!!!!!!!!!!!
Chodź można by coś jescze dodać!!!

>
> A poza tym im predzej prywatnie finansowana sluzba zdrowia rozwinie sie, tym
le
> piej. Czesc finansowana z podatkow powinna zostac
> dla tych naprawde potrzebujacych: ofiar pozarow, klesk zywiolowych, kalek...
Ni
> e dla bezrobotnych, nie dla "rencistow"."

A w tej wypowiedzi dokładnie o co ci chodzi, bo jest jak dlamnie dość
kontrowersyjna.
Mozesz dokładnie wyjaśnic " tych naprawde potrzebujących,......" "Nie dla
bezrobotnych, nie dla "rencistow"."??????




Temat: Czy w szpitalu okradziono pacjentkę?
nie calkiem na temat
Gość portalu: lunochod3 napisał(a):

> Bohaterscy lekarze, pielęgniarki...
> Jeszcze raz mówię głośno - cała służba zdrowia (ta społeczna)
> dąży ku samozagładzie. Jeżeli kiedyś ludzie będą mieli dość
> pieniędzy - pójdą do prywtnych lecznic i przychodni.

Ludzie juz teraz maja dosc pieniedzy, by korzystac z prywatnej opieki zdrowotnej. Zwroc uwage, ze ci sami ludzie, ktorzy wyrzekaja, ze na prywatne ich nie stac, jednak kupuja papierosy, maja samochod i video w domu. Hierarchia potrzeb sie klania. To nie brak pieniedzy, tylko przekonanie, ze zdrowie nie moze nic kosztowac, odpedza ludzi od prywatnego lecznictwa.

A poza tym im predzej prywatnie finansowana sluzba zdrowia rozwinie sie, tym lepiej. Czesc finansowana z podatkow powinna zostac dla tych naprawde potrzebujacych: ofiar pozarow, klesk zywiolowych, kalek... Nie dla bezrobotnych, nie dla "rencistow".



Temat: Ograniczenia / warunki czy to nie żałosne ?
Tak, ale nie było w tym wypadku zadnej możliwosci ingerencji panstwa.
Jak to sobie wyobrazasz - 1-latek czysty, nie pobity, najedzony - a
ze w domu wymyslaja mu od ostatnich, ze ojciec jest wtredny, ze dają
prezenty rodzenstwu, a jemu nie -co na to można poradzic? jak to
udowodnić? Gdzie widzisz możliwosci wkroczenia opieki spolecznej czy
policji?
A takich akurat domow jest duzo. I widzisz - nie dobrze jest, jesli
nikt nie reaguje. Ale nie jest równiez dobrze, gdy kazda rodzina
jest pod nadzorem wladz, gdy nie rodzice, a państwo decyduje, ktorzy
rodzice sa dobrzy, a ktorzy nie. Bo to wymaga bardzo głębokiej
igerencji w prywatne sprawy.




Temat: Co by się przydało na Szmulkach Północno/Wsch.?
Co by się przydało na Szmulkach Północno/Wsch.?
Mam na myśli rejon dynamicznie ostatnio się rozwijającej ul. otwockiej,
Bazyliki, części Osiedla Praga bliższej granicy z Targówkiem...
Moim zdaniem, ranking potrzeb jest następujący:
1. Niezbyt droga prywatna lub społeczna szkoła podstawowa.
Uzasadnienie: Z takiej np. Grajewskiej do 30 - stki jest kawał drogi!
Posłanie tam mniejszego dziecka to makabra i ryzyko - ruchliwa Radzymińska
itd. Gdy była 126, można było spokojnie, po odpowiednim treningu, posłać
dziecko do szkoły samodzielnie.
2. Prywatne przedszkole o wydłużonym czasie pracy - mnóstwo tutejszych
rodziców małych dzieci pracuje w dziwnych godzinach i chętnie by więcej
zapłaciło aby móc pogodzić pracę z opieką nad dzieckiem.
3. Jakiś większy sklep ogólny samoobsługowy, np. w tym nowym domu k. Fabryki
Trzciny. "Pelcowizna" przy bibliotece trochę ciasna, choć nader
sympatyczna... Może więc też tej sieci, tylko większy? ;-)
4. Bank sprzymierzony z RSM Praga, gdzie można by było zapłacić za czynsz,
uregulować rachunki. Na Białostocką kawałek stąd i starsze osoby boją się
chodzić z gotówką tą straszną częścią drogi przy starych kamienicach na
Białostockiej, mijając kilka sklepów monopolowych..
5. Pralnia.
6. Sklep z kosmetykami typu Rossman - czy w ogóle jakiś większy. Wbrew
pozorom, miałby szanse ze względu na duża ilość kręcocej sie po Otwockiej
młodzieży nastoletniej, głównie dziewczyn. SIG też swoje by zrobił.
Era Szmulek nadciąga, więc takie rzeczy w erze moga się zdarzyć...
Macie jeszcze jakieś pomysły?



Temat: Budżet Lublina trudny, lecz bezpieczny
Budżet Lublina trudny, lecz bezpieczny
Jeżeli miasto sponsoruje prywatne podmioty gospodarcze dzialające
głównie w szkolnictwie i pomocy społecznej w większości prowadzone
przez organizacje kościelne lub prokościelne które w wiekszości
nie rozliczają się z otrzymanych funduszy to jak ma wystarczyć
kasy na drogi?Miasto również nie wypłaca zaległych zobowiązań
finansowych pracownikom opieki społecznej (sprawy wynagrodzeń wychowawców domów dziecka sa w sądach).Budżet "trudny" chyba nie
dla tych co go uchwalili.Polecam wnikliwą lekturę .Ci co przeczytają wnioski wyciągną sami.



Temat: Pogotowie ratunkowe.
Służba zdrowia i opieka społeczna w Lidzbarku.
Lidzbark, ul.Brzozowa 10, tel. (023) 696 15 33,
Apteka "Staromiejska"
Lidzbark, Plac Hallera 10, tel. (023) 696 15 66,
Apteka Grażyny Olczak
Lidzbark, ul.Zieluńska 3, tel. (023) 696 11 51,
Apteka prywatna Alina Biernacka
Lidzbark, ul.Zieluńska 42F, tel. (023) 696 19 48,
Lecznica dla Zwierząt, Czapliński Janusz
Lidzbark, ul.Lipowa 38, tel. (023) 696 18 66,
Lecznica dla Zwierząt, Waleszkowski Jarosław
Lidzbark, ul.Jeleńska 4, tel. (023) 696 15 64,
Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej specjalista chirurgii ogólnej lek. A. Tomczyk
Lidzbark, ul. Brzozowa 10, tel. (023) 696 15 01,
Pogotowie Ratunkowe
Lidzbark, ul.Brzozowa 10, tel. (023) 696 15 09,
Przychodnia "ESKULAP"
Lidzbark, ul.Podgórna 1, tel. (023) 696 10 72,
Przychodnia Małych i Dużych Zwierząt ,dr wet. Wojciech Kościński
Lidzbark, ul.Zieluńska 15, tel. (023) 696 14 95,
Przychodnia Rehabilitacji "Zdrowie"
Lidzbark, ul.Brzozowa 10, tel. (023) 696 31 98,
Środowiskowy Dom Samopomocy
Lidzbark, ul.Jeleńska 26, tel. (023) 696 15 06,



Temat: handel w szpitalu
12.03.2008 Radio Opole godz. 7 podaje, że Gmina Kluczbork ma nadwyżkę budżetową za którą m.in. zamierza wykupić od prywatnego właściciela budynek byłego szpitala wewnętrznego, ponieważ istnieją zaotrzebowania na: hospicjum, Zakład Opieki Leczniczej, pomieszczeń dla pomocy społecznej i dom dziennego pobytu dla ludzi starszych.

Nareszcie rozsądny głos w tej sprawie. Brawo panie Burmistrzu.
Nasuwa się pytanie czy władze powiatu takich potrzeb nie dostrzegły sprzedając budynek na mieszkania?



Temat: handel w szpitalu
ile zarobi ten co kupił a ile stracą mieszkańcy
frynelka napisała:

> 12.03.2008 Radio Opole godz. 7 podaje, że Gmina Kluczbork ma nadwyżkę budżetową
> za którą m.in. zamierza wykupić od prywatnego właściciela budynek byłego szpit
> ala wewnętrznego, ponieważ istnieją zaotrzebowania na: hospicjum, Zakład Opieki
> Leczniczej, pomieszczeń dla pomocy społecznej i dom dziennego pobytu dla ludzi
> starszych.
>
> Nareszcie rozsądny głos w tej sprawie. Brawo panie Burmistrzu.
> Nasuwa się pytanie czy władze powiatu takich potrzeb nie dostrzegły sprzedając
> budynek na mieszkania?

Za ile powiat sprzedał a za ile gmina chce odkupić budynek. Innymi słowy ile
zarobi ten co kupił budynek a ile stracą mieszkańcy miasta odkupując od niego
ten budynek. Nie ma tu brawa dla władz! Kto tutaj zarobił?




Temat: Jak ktoś nie wierzył ... Moore o życiu w USA
Jeszcze jeden ciekawy cytat
"Wyjawił mi, że pilot linii American Eagle dostaje na
początek 16 800 dolarów rocznie.

- Co? - spytałem, pewien, że się przesłyszałem. -
Szesnaście tysięcy rocznie?
- Zgadza się - odpowiedział kapitan. - To i tak dużo. W
linii dolotowej Delty początkowa płaca pilota to 15 000,
a Continental Express około 13 000 tysięcy dolarów.

- Trzynaście tysięcy? Dla kapitana samolotu prywatnego
przewoźnika? Nabija się pan ze mnie?

- Z nikogo się nie nabijam. Na tym nie koniec. Przez
pierwszy rok pilot musi płacić za szkolenia i mundur. Po
odliczeniu wszystkich wydatków zostaje mu 9000 dolarów.

Przerwał, by to do mnie dotarło. A później dodał: - Brutto.

- Nie wierzę własnym uszom. - Mój głos osiągnął poziom,
który sprawił, że zaczęli nas słuchać ludzie wokół.

- Niech pan uwierzy - utwierdził mnie. - W zeszłym
miesiącu jeden z naszych pilotów poszedł do opieki
społecznej i wystąpił o bony żywnościowe. Serio. Z
czwórką dzieci i z taką pensją ma prawo do zasiłku.
Dowiedzieli się o tym w dyrekcji American Airlines i
rozesłali okólnik, że piloci nie mogą ubiegać się o bony
ani o zasiłek - nawet jeśli formalnie mają do tego prawo!
Każdy, kto o nie wystąpi, zostanie zwolniony. Teraz mój
kolega, kiedy wraca do domu, zagląda po drodze do banku
darmowej żywności. Tam nie zadają żadnych pytań, więc w
American Airlines o niczym się nie dowiedzą."




Temat: - 7,2 proc. wzrostu PKB w USA już nieaktualne -
- Zgadza się - odpowiedział kapitan. - To i tak dużo. W linii dolotowej Delty
początkowa płaca pilota to 15 000, a Continental Express około 13 000 tysięcy
dolarów.

- Trzynaście tysięcy? Dla kapitana samolotu prywatnego przewoźnika? Nabija się
pan ze mnie?

- Z nikogo się nie nabijam. Na tym nie koniec. Przez pierwszy rok pilot musi
płacić za szkolenia i mundur. Po odliczeniu wszystkich wydatków zostaje mu
9000 dolarów.

Przerwał, by to do mnie dotarło. A później dodał: - Brutto.

- Nie wierzę własnym uszom. - Mój głos osiągnął poziom, który sprawił, że
zaczęli nas słuchać ludzie wokół.

- Niech pan uwierzy - utwierdził mnie. - W zeszłym miesiącu jeden z naszych
pilotów poszedł do opieki społecznej i wystąpił o bony żywnościowe. Serio. Z
czwórką dzieci i z taką pensją ma prawo do zasiłku. Dowiedzieli się o tym w
dyrekcji American Airlines i rozesłali okólnik, że piloci nie mogą ubiegać się
o bony ani o zasiłek - nawet jeśli formalnie mają do tego prawo! Każdy, kto o
nie wystąpi, zostanie zwolniony. Teraz mój kolega, kiedy wraca do domu,
zagląda po drodze do banku darmowej żywności. Tam nie zadają żadnych pytań,
więc w American Airlines o niczym się nie dowiedzą.

Michael Moore "Biali głupcy"




Temat: Sikorski: lekarze rodzinni podjęli złą decyzję
Sikorski: lekarze rodzinni podjęli złą decyzję
Słucham dyskusji w Sejmie o lekarzach, podstawowej opiece
zdrowotnej, umowach i ponieważ (na moje szczęście) rzadko bywam
u lekarza to nie rozumiem paru rzeczy:
kiedyśtam złożyłam podpis pod tym czy wybieram zwyczajną
przychodnię, czy branżową i na tym koniec. Jak, do
jakiego "lekarza domowego" i kto mnie przypisał nie udało mi się
dowiedzieć, bo w mojej przychodni rejestratorki twierdziły,
że "u nas nie przypisywania ma na stałe do jednego lekarza". A
teraz słyszę, że "wszyscy pacjenci", że przywiązani do "swojego
lekarza", że w ogóle "domowi lekarze to osiągnięcie służby
zdrowia"... To może ja mieszkam w nietypowym rejonie Polski?
I - jak to jest, że nagle słyszę, że ośrodki zdrowia są w
posiadaniu prywatnych osób. To jak to? Zostały sprywatyzowane?
Kiedy? Kto sprzedał te przychodnie? I kto wziął za nie
pieniądze? Na podstawie jakich przepisów? O ile mi wiadomo
podstawowa opieka zdrowotna w Polsce nie jest prywatna, a może
jest? To kto jest np. właścicielem "mojej" przychodni? Kto może
odpowiedzieć na to pytanie?
Już zupełnie przy okazji pytam czy lekarze którzy nie podpisali
umów z NFZ, a korzystali dotychczas z gabinetów w przychodniach
niesprywatyzowanych - od 1 stycznia 2003 r. założą prywatne
praktyki i na własny rachunek będą leczyli tylko prywatnych
pacjentów? A może liczą na to, że NFZ w trosce o pacjentów
będzie ich na klęczkach błagał, żeby w dalszym ciągu w
państwowych przychodniach prowadzili za społeczne pieniądze -
jak dotychczas - swoje prywatne praktyki?



Temat: Starosc nie radosc, jak z opieka dla starszych
anula36 napisała:

> A jakiej sie spodziewalas reacji???
> Pracuje jakopracownik socjalny i czesto spotykam sie z takimi
> problemami,mozliwosci sa trzy:
> -pelna opieka rodziny ze wsparciem opiekunek prywatnych i PKPS
> - opiekunki na 24H - wlasnei glownei Ukrainki ale to dla zamoznych Polka sie
> nei podejmie takiej fuchy za mniej niz 2.000 zl
> - dla normalnych ludzi -niezbyt zamoznych -dom pomocy splecznej
> I to wszystko.
> Wiele rodzin zostawia staruszkow w barlogach - i to ja im musze te opiekunki
i
> DPSy organizowac.

Anula36, duze dzieki za ten szkic sytuacji.

Je nie wszystkie skroty rozumiem. DPS=dom pomocy spolecznej, ale co jest PKPS?

W moim przypadku punkt (1) pelna opieka rodziny+pomoc odpada, bo ani ja ani
moja siostra nie mieszkamy w Polsce, tam jest mama; punkt (3) jest moralnie za
ciezki; pozostaje do rozwazenia punk (2).

Otoz problem gdy sie jest daleko, jak dogladac tej obcej osoby i czy ona dobrze
sie zajmuje starsza pania? Stawiajac pytanie, liczylam ze byc moze
jest "dogladanie przez porzadny serwis", taki jak Twoj, tych prywatnych gospos.
Moja mama nie lezy - ale nie moze ugotowac, zrobic zakupow, zmienic sobie sama
pieluch-pantow ktore dosylamy (pieluchomajtki sa za trudne dla starszych ludzi,
to moze byc na letkich bobaskow). Ona takze nic przez telefon nie powie.
Powiedzmy, ze gosposia z Ukrainy, mieszkajaca 24h/dobe, 7dni/tydzien, ale takze
8 tygodni platnych wakacji. Skad ja wziac? Skad Ty znajdujesz gosposie? Na
ogloszenia w internecie nie ma co liczyc - bo oczywiscie gosposie w sile wieku
nie maja dojscia na internet.




Temat: Życzliwa krytyka feminizmu, czyli ....
Znowu nie rozumiem, dlaczego tak pojęty egoizm odnosisz wyłącznie do
feministek. W taki sposób rozumują wszyscy ludzie tylko na różnych etapach
życia - nastolatek myśli "niech się starzy ode mnie odczepią, moje życie to
moja sprawa, a oni niech tylko dają kasę", prywatny przedsiębiorca
myśli "niech się ode mnie odczepią z tymi księżycowymi pomysłami likwidacji
ulg i przywilejów, ale jednocześnie niech mi zmienią Kodeks Pracy, bo teraz
jest do bani", rozwodzący się facet myśli "mówiłem żonie, żeby się ode mnie
odczepiła z pomysłami zajęcia się dzieckiem, przecież ja pracuję, ale teraz
chcę, żeby sąd mnie przyznał prawo opieki nad dzieckiem", emeryt myśli "niech
się ode mnie odczepią, nie będę się na stare lata po domach dzieci tułał,
niech sobie tak zorganizują czas, żebym ja miał opieke mieszkając w swoim
mieszkaniu". W przypadku feministek - jaki przejaw egoizmu dostrzegasz w tym,
że domagają się tego, aby przestrzegać ustanowionego prawa? Przypominaam sobie
dyskusję nad nową konstytucją - wiele było kontrowersji wokół invocatio Dei i
prawa do życia od chwili poczęcia, ale nie przypominam sobie aby ktokolwiek
zgłaszał zastrzeżenia do Art. 32 i 33, gwarantujących brak dyskryminacji i
równe traktowanie " w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym"
dla obu płci. Czy mam zatem przyjąć, że owe zapisy były wyrazem li tylko
kurtuazji, a zachęcanie do egzekwowania ich - przejawem złego wychowania?



Temat: żłobek "zastępczy" w okresie letnim
Osa, czy przypadkiem nie przesadzasz? Na tym forum był już poruszany wątek
posyłania dziecka do żłobka mimo, iż mama jest w domu - i nie wynikało to z
chęci pozbycia się dziecka tylko z: 1. potrzeby jego socjalizacji i rozwoju, 2.
potrzeb zawodowo - społecznych mamy.
Akurat mnie to nie dotyczy, bo gdy dziecko jest w żłobku to pracuję przez cały
dzień a nie siedzę z koleżankami, ale wiem, że mamy niepracujące lub też
pracujące w domu też posyłają dziecko do żłobka, żeby nauczyło się nowych
rzeczy (piosenki, wierszyki, zachowania), pobyło z rówieśnikami (szczególnie
starsze), i żeby odrobinę odpocząć od permanentnej opieki nad dzieckiem.
Szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic złego - pod warunkiem, że nie jest to
nagminnie wykorzystywane.
I proszę, nie generalizuj, nie rób z przypadków reguły. Bo te mamy, które stać
na niepracowanie, w przeważającej większości mają nie żłobki, a prywatne nianie
(mówię o Warszawie, tutaj posiadanie niani jest trendy).




Temat: Księża chodzący po kolędzie apelują o pomoc
Gość portalu: nikt napisał(a):

> Gość portalu: kanarek napisał(a):
>
> > jakby nie zbierali pieniędzy to nikt by ich nie napadał. A
> > wogóle to co to za święte krowy. Napadów na listonoszy jest
> > znacznie wiecej a jakoś nikt nie apeluje by odprowadzać
> > listonoszy i nie rwie się do tego.
>
> Nalezaloby wiec pobic Orkiestre Swiatecznej Pomocy?

Orkiestra Światecznej Pomocy publicznie rozlicza się z zebranych pieniędzy,
które przeznacza na cele wyłącznie społecznie użyteczne, zatem to jej
kwestarzom należy się opieka policyjna... Natomiast fundusze pozyskane przez
klechów z tzw. kolędy, czyli tak zwana "cołaska" stają sie w kieszeni czarnego
pieniądzem niepoliczalnym i prywatnym. Jak naciągają durnych patafian-parafian,
to niech sobie je sami pilnują do cholery!

Rozmawiają sobie dwa krety (proboszczowie) z sąsiednich parafii. Jeden,
niedoświadczony i ubogi, a drugi, bogacz wyżarty, napasiony, w nowiutkiej
sutannie z najmodniejszego salonu mody watykańskiej...
- Jakoś koledze mizernie wychodzi ta zbiórka szmalu! - mówi bogaty klecha
kombinator. Jakże kolega to robi?
Ubogi: - jak to jak? Chodzę po domach i proszę co łaska.
Uśmiechnął się pogardliwie czarny właściciel dwóch czarnych, najnowszych audi
A8 (z przeznaczeniem oczywiście "na cele kultu", a nie na szpanowanie
dupencjom). - Do chrzanu z taką robotą! Fuszerka kolego! Ja idę i jak dostanę
to przeliczam. Potem patrzę prosto na te tępe, skąpe mordy i twardo pytam: -
Co?! Łaska?!!!




Temat: Jak zmobilizować panią?
Cześć Kasiu,
sorki, że odpowiadam Ci na forum, a nie prywatnie, ale przeczytałam, co piszą Ci
dziewczyny i w pełni się z nimi zgadzam. Wiem, że fajnie mieć przedszkole blisko
domu, tak żeby babcia miała łatwiej przy odbieraniu Jasia, ale to właśnie On i
tylko On jest tutaj najważniejszą osobą. To Jasiowi ma się podobać w przedszkolu
i ma się tam dobrze czuć bez Ciebie czy babci. W ogóle nie rozumiem
stwierdzenia: "jak się nie zaadaptuje to może być skreślony". Przecież
obowiązkiem "cioć" jest zapewnienie dziecku takiej opieki i zajęć, żeby się w
grupie zaadoptawał, a na pewno nie nudził. Czasem oczywiście trafiają się
dzieci, które nie są społecznie gotowe do przebywania z rówieśnikami i do
rozdzielenia od mamy, ale o Jasiu chyba tego nie można powiedzieć. To mądry,
odważny i towarzyski chłopczyk ))
Szukaj innego przedszkola. Takiego, które przypadnie do serduszka Jasia i
Twojego oczywiście.

Pozdrawiam cieplutko
Halina



Temat: Jakie sa mozliwosci opieki dla osob starszych?
Umieszczenie starszej osoby w ośrodku poza domem zawsze trzeba starannie
rozważyć, gdyż bardzo często tak istotna zmiana w życiu człowieka, zwłaszcza
starszego i chorego, niekorzystnie wpływa na jego stan psychiczny. Nie zawsze
tak bywa, ale należy o tym pamiętać. Ważne jest też to, czy mama tego chce. Być
może chce pozostać w domu, w którym ktoś by jej pomagał. O ile wiem, aktualnie
istnieją państwowe Domy Pomocy Społecznej i prywatne domy opieki. Nie wszystkie
przyjmują osoby z zaburzeniami psychicznymi. Do państwowego DPS musi być
odpowiednie skierowanie, przygotowane przez lekarza i pracownika socjalnego, na
tej podstawie odbywa się odpowiednia kwalifikacja, a potem się czeka na
miejsce, zwykle bardzo długo. Nie potrafię powiedzieć o odpłatności, ale chyba
wchodzi w grę jakaś część renty czy emerytury, nie jestem pewna. Prywatne domy
czekają na pensjonariuszy, ale są bardzo drogie.
Skoro mama jest leczona, proszę porozmawiać o najlepszej dla mamy formie pomocy
z lekarzem mamy, a przede wszystkim z mamą. O dokładnych procedurach
poinformuje Pana pracownik socjalny w najbliższym Ośrodku Pomocy Społecznej,
albo lepiej w oddziale, w którym mama była leczona.
Myślę, że informacji udzielą Panu także pracownicy socjalni z Fundacji
Wspierania i Rozwoju Kliniki Psychiatrycznej AM w Warszawie (ul. Nowoiejska 27,
tel. na centralę 825 20 31), którzy maja doświadczenie w umieszczaniu chorych w
domach pomocy, dysponują wszystkimi adresami i mają rozeznanie co do tych
placówek. Wiem także, że fundacja swego czasu prowadziła bardzo dobrą formę
pomocy - wykwalifikowane pielęgniarki przychodziły z różną (w zależności od
potrzeby) częstością do domu pacjenta i pomagały we wszystkim. Prozsę zasięgnąć
szczegółowych informacji u źródła.
Pozdrawiam.



Temat: Czy lokatorom prywatnych kamienic grozi wylądow...
komunistyczne myślenie
Jeśli ktoś jest biedny i nie ma swojego mieszkania, to poniższa
propozycja jest OK. A może to ja nie mam racji i takiemu
lokatorowi należy się mieszkać w pałacu w Wilanowie ?

Lokatorzy prywatnych kamienic kreują się na niewinne, zasłużone
krajowi, biedne i krzywdzone istotki. Gremialnie twierdzą, że
nie mieli świadomości, że żyją z czyjejś krzywdy. Winne jest
złe, komunistyczne państwo, ale nigdy ja. Gówno prawda -
wiedzieli i z premedytacją wykorzystywali stalinowskie
(bierutowskie) dekrety. Ruinowali prywatny majątek. Uważali, że
tak im już się zostanie ..., a tymczasem ... dzięki rewolucji
Solidarności i demokratycznych środowisk, tak się nie stało i
teraz "kobyłka u płota". Ktoś słusznie zauważył, że owi emeryci
i renciści kwaterunkowi mają swoje rodziny zobowiązane do
świadczeń alimentacyjnych. Jeśli nie mają, to są domy opieki
społecznej i cała polityka socjalna państwa. Ja nie jestem
zobligowany do wyręczania owych rodzin i państwa w tej
dziedzinie. Przez ᡪ lat kwaterunkowi lokatorzy nie kiwnęli
palcem, aby zadbać o własny dach nad głową, założyć książeczkę
mieszkaniową (wreszcie by się doczekali), wziąć kredyt z banku,
zacząć i dokończyć budowę, ...

Komunistyczne myślenie sprowadza się do bierności i
sprawiedliwości w dzieleniu biedy. Myślenie liberalne jest
kreatywne : ważne jest tworzenie, po to aby było co dzielić.
Niekoniecznie równo.

Jedyna nasza nadzieja jest w Międzynarodowym Trybunale Praw
Człowieka i Podstawowych Wolności. Piszcie tam skargi na RP o
zwrot kamienic. Inaczej w Polsce nigdy nie doczekacie się
sprawiedliwości. Pieniądze będą kierowane wszędzie, tylko nie na
uwolnienie naszych domów i kamienic od przymusowego kwaterunku -
na diety poselskie, inne synekury, wycieczki, samoloty i
samochody dla państwowych oficjeli, nowe bardzo-ważne-nikomu-nie-
potrzebne urzędy, dofinansowania bankrutów, itd.itp..........,
niestety.

> PS. Ajax napisał:
> >Przez ten czas można wybudować tanie, drewniane baraki na
> >obrzeżach miast dla eksmitowanych niezamożnych lokatorów.
> >Standard minimum = jedna izba 5m^2 na osobę, klepisko, zimna
> >woda, elektryczność włączana po wrzuceniu monety, toaleta w
> >podwórzu. EC chetnie da Polsce tani kredyt na budownictwo
> >socjalne.
> Czy tak wygląda prawdziwa twarz kamienicznika ?
>
>




Temat: kandydaci do rady dzielnicy na Bemowie
Pragne wyjaśnić p.Jarkowi96 że jestem matką wspaniałej Córki a nie syna.Swojej
sytuacji NIGDY nie wykorzystywałam dla swojej kariery politycznej.Jest to moja
sytuacja rodzinna -nie do wykorzystania dla karierowiczostwa.My,Rodzice dzieci
specjalnej troski to co robimy ,to robimy dla wszystkich potrzebujacych
wsparcia a nie tylko dla siebie.Tym się róznimy od innych.
Pracujemy SPOŁECZNIE koztem Swoich rodzin,swojego zdrowia,swojego prywatnego
czasu w swoich mieszkaniach.(do tej pory organizacje mające status Organizacji
Pożytku Publicznego nie mają swojej siedziby na swoja dokumentację).Długo można
wyliczać.Ten kto nie zna ,nie czuje problemu ma takie podejście do naszych
problemów jak Pan.Ja (mysle że :jestem wyrazicielką wielu rodzin z dzieckiem
niepełnosprawnym ) nie potrzebuję wyrazów współczucia bo to są tylko puste
słowa.Chcemy by Nas i Nasze dzieci traktowano wszedzie normalnie a szcególnie w
szkołach-bez taryfy ulgowej i wyrazów współczucia .Rodzice tych dzieci
akceptują ich od chwili urodzenia takimi jakie są.Zycze wszystkim Rodzicom żeby
doznali tyle satysfakcji ,ciepła ,uczuć pozytywnych od swoich dzieci co my
otrzymujemy od swoich dzieci specjalnej troski.Sens naszego wspólnego działania
jest zawarty w sentencji:
"To co robimy dla innych
Jest tym ,co naprawde warto robić" Lewis Carroll.
ps.Skoro tak łatwo manipulować i podpierac się współpracą z osobami
niepełnosprawnymi to dlaczego NIKT inny nie starał się dotrzec do
przedstawicieli tego środowiska i zaproponować współpracy.Przecież to takie
proste.Patrząc z perspektywy czasu ( a jak wspominałam pracuję społecznie już
kilkanaście lat)nigdy nie czułam się manipulowana i wykorzystywana przez
P.Całkę do realizacji ambicji Burmistrza .Dlaczego w sprawie mieszkań
chronionych potrzeba było kilku lat żeby ktokolwiek chciał z nami rozmwiać .
Nikt z PO ,PIs-u nie widział potrzeby realizacji tego problemu.Większośc
uważała że najwłasciwsze miejsce tych osób to jest Dom opieki
społecznej.Pozostawiam to stanowisko bez komentarza.Jedynie Burmistrzowie
obecnej kadencji potrafili znależść czas i przez ostatnie 2 lata rozmawiać z
nami o problemach środowiska .2 lata temu nie było Kampanii Wyborczej.Była
natomiast rozmowa i szukanie dróg rozwiązywania problemów.Pozdrawiam .



Temat: Wygnani z Moskwy
mr_pope napisał:

> Uzależnienie od ZSRR? W ogóle uzależnienie. Mamy z jednej strony przykład
>Kuby, która od upadku Wielkiego Brata jest największym domem publicznym świata.
>Ale z drugiej strony jest Mozambik, uzależniony od portugalskiej pomocy.

Żadne nie wychodzi na dobre, bowiem państwa silniejsze zwykle realizują swój
interes. I co z tego, że na Kubie jest rozwinieta opieka społeczna? Jeśli pewnie
nie ma pieniędzy na leczenie, walą się szpitale? Cóż to za opiekuńczość panśtwa,
ktore samo wymaga szczególnej troski?
Ileż jest obłudy i tragicznego komizmu w sytuacji, gdy potrzebujący idzie do
opieki społecznej po datek, a opieka nie ma. Pańśtwo gwaratnuje prawa, których
nie jest w stanie zapewnić. I zmusza do nędzy nei pozwalając rozwinąć
jakiekolwiek działalności prywatnej. Choć teraz coś i tam drgnęło. Wielki Brat
nie daje, więc bankrut się ratuje.

> Innym się udało, Lumumbie choć był tylko premierem już nie. Dlaczego? Bo się
>wmieszała Belgia.

Belgia wmieszała się po wezwaniu na pomoc ZSRR. Lumumbie nie mogło się udać, bo
był słaby, chwiejny ideowo, nie dawał sobie rady, nie miał programu.
Może powinien rozmawiać z przeciwnikami politycznymi w kraju? To trudne, ale
jeśli chodziło niepodległość to nieważne stają się prywatne odczucia.

>
> Zadłużenie nie jest przyczyną biedy, jest jej efektem.

Zgoda, jest, lecz do tego doprowadziła polityka kolonizatorów. Wycofując się
pozostawili biedę. Przez wiele lat korzystali z bogactw naturalnych, zlota,
ropy, diamentów, uranu, zbudowali wiele fabryk, które zniszczyli. Po co? Żeby
nie dać szansy na rozwój? Żeby zmusić do zaciągania kredytów w ich bankach, i
zniewolić ekonomicznie.




Temat: Zdrowie na miarę
Po raz kolejny przytaczam system szwedzki, też nie prosto z raju ale działa.
Maksymalne odciążenie pacjenta i lekarza od formaliów. Jeżeli ktos bierze
wynagrodzenie za dystrubucję środków (Min.Fin.) to niech robi swoja robotę i
ściąga składki, nie wysługuje się pacjentem.
Tak samo ze świętym L-4, do pięciu dni roboczych pacjent sam decyduje o
pozostaniu w domu, zawiadamia pracodawcę o niedyspozycji.

Konieczne jest współfinansowanie opieki zdrowotnej, pacjent płaci ok. 10 %
faktycznych kosztów wizyty lub pobytu w szpitalu do pewnego limitu w skali
rocznej. Jak wymaga dalszego leczenia to juz bezpłatnie.
Tak samo jest z lekami, część jest bonifikowana, część bezpłatna, tak czy
inaczej po pewnych kosztach maksymalnych do końca 12 mcznego okresu reszta jest
bezpłatna. Apteka automatycznie wydaje leki najtańsze z tą samą substancją
czynną, jeżeli ktos chce droższy to dopłaca sam.
Udział w kosztach leczenia pomimo, że podatki są dużo wyższe niz analogicznie w
Polsce.
Dostęp do leczenia ustalony kolejnościa zgłoszeń i pilnością potrzeb. Kolejki z
tego wynikające są dostępne do kontroli dla wszystkich. Niezgłoszenie sie na
wizytę kosztuje tak jak wizyta.
Ten system zabezpiecza przed przeciążeniem opieki zdrowotnej przez błache
dolegliwości (L-4 ?) i wizyty na wszelki wypadek. Jak ktoś poczeka kilka
tygodni na wizytę i jeszcze za nią zaplaci to też ją doceni i wykorzysta
mksymalnie.

Jezeli ktoś zna lepszy system to proszę to zgłosić, a nie piepszyć dyrdymałek o
raju za darmo.

Sądzę, że ewentualni prywatni ubezpieczyciele mogliby ubezpieczać od kosztów
własnych pacjenta, jeżeli natomiast ubezpieczenie całkowicie prywatne, to
lecznie w całkowicie prywatnej placówce i bez współfinansowania / podkradania,
środków z systemu opieki społecznej.

Jeżeli w najbliższym czasie polska opieka zdrowotna nie stanie na zdrowych
nogach, w tym uczciwe pensje dla personelu, to faktycznie co wartościowsi
pracownicy z tzw."pocałowaniem ręki" zostaną rozdrapani przez inne państwa EU.



Temat: Niedługo zniknie problem wyboru przedszkola
Kraj PAP, MZ /12:53

LPR: Nie zlikwidujemy przedszkoli i żłobków
Liga nie zamierza likwidować żłobków i przedszkoli i nie przygotowuje projektu
ustawy w tej sprawie - powiedział rzecznik prasowy LPR Piotr Ślusarczyk.
Informację taką podało dzisiejsze "Życie Warszawy".
Ślusarczyk przyznał, że Liga "ma pomysł", aby matkom, które wychowują dzieci w
domu wypłacać comiesięczne niewielkie pensje. Jak podkreślił, Liga nie była,
nie jest i nie będzie za likwidacją przedszkoli i żłobków.

"Stanowczo podkreślamy, że informacje na ten temat podane w mediach są
nieprawdziwe" - głosi przesłane PAP oświadczenie LPR. Ślusarczyk powiedział,
że "na razie nie ma projektu ustawy dotyczącego pensji dla matek wychowujących
dzieci w domach, ale jest to pewien pomysł". "Ale nie ma on na celu likwidacji
przedszkoli" - zaznaczył.

Zdaniem polityka LPR, jeżeli się okaże, że kobiety zamiast pracować zawodowo
będą chciały wychowywać dzieci w domach i dostawać za to "jakieś niewielkie
uposażenie", to "w sposób naturalny najprawdopodobniej zmniejszy się liczba
przedszkoli".

"Niczego nie ujmujemy kobietom, które wykonują swoją pracę zawodową" -
podkreślił Ślusarczyk. Ale - jak dodał - "LPR chce pozostawić możliwość wyboru".

"To wybór każdej osoby, każdej rodziny, my nie zamierzamy ingerować w życie
prywatne rodzin, chcemy dać możliwość wyboru" - powiedział Ślusarczyk.

Jak poinformowało czwartkowe "Życie Warszawy", projekt ustawy autorstwa LPR
zakłada likwidację żłobków i przedszkoli, a Liga chce wprowadzić wypłacane co
miesiąc pensje dla matek wychowujących w domu dzieci.

Kobieta, która zajmuje się w domu jednym dzieckiem, miałaby otrzymywać
wynagrodzenie w wysokości 10 proc. średniej krajowej (obecnie wynosi ona ok.
2,4 tys. zł brutto). Przy dwojgu dzieciach to 25 proc. średniej krajowej, przy
trojgu - 75 proc., a przy czworgu i więcej - 100 proc. średniej. LPR nie
precyzuje, do jakiego wieku dziecka matce przysługiwałaby pensja - podaje "ŻW".

Jak dodaje dziennik, według LPR pieniądze na ten cel mają pochodzić ze środków
na zasiłki dla bezrobotnych - bo będzie ich mniej, funduszu opieki społecznej -
dzięki zmniejszeniu liczby rodzin żyjących w ubóstwie. Inne źródło to pieniądze
wydawane do tej pory na żłobki i publiczne przedszkola, które zostaną
zlikwidowane. Mają działać tylko przedszkola specjalistyczne, gdzie - jak
wyjaśnia posłanka Sobecka - dzieci będą przebywać najwyżej dwie, trzy godziny i
uczyć się np. angielskiego - czytamy w "Życiu Warszawy".




Temat: Koniec pseudolewicy
Nogi wedrujacej ludnosci wskazuja zawsze, gdzie ludzie maja lepiej. Zauwazyli
to juz starozytni. A teraz na serio.
Ameryka nie jest panstwem socjalistycznym jak wiekszosc Europy. Ale Amerykanie
nie jezdza na operacje do Europy lecz odwrotnie. Podobnie wiekszosc przywodcow
tego swiata byla leczona w USA lub przy zastosowaniu amerykanskiej technologii.
Mimo, ze olbrzymia ilosc ludzi przybywa ciagle do Stanow to dlugosc srednia
zycia nie spadla i jest wyzsza niz w wielu krajach Europy. Oznacza to, ze mimo
przyjmowania ludzi , ktorzy generalnie nie mieli opieki zdrowotnej w "starym
kraju" musza ja miec w USA. Inaczej srednia dlugosc zycia spadala by.
Wy podchodzicie zupelnie inaczej niz Amerykanie do wielu spraw. Mozna sie np.
zapytac dlaczego wielkie domy, duze samochody, brak wielu ograniczen dla
byznesu, duzo nizsze podatki sa w USA niz w Europie. Co kraj to obyczaj.
Europejczycy zgodzili sie na wysokie podatki (srednio 56%) celem pokrywania
kosztow spolecznych jak leczenie czy emerytury panstwowe. W USA wybrano model
prywatnego inwestowania w przyszlosc - wydajesz teraz albo oszczedzasz na
przyszlosc. To sa roznice ktore zauwazono juz sto lat temu. Toczy sie walka o
to aby ubezpieczyc wszystkich ale wiekszosc spoleczenstwa byla dotychczas
przeciwna. To jest demokracja i nie wyobrazam sobie aby to sie zmienilo. Tu
ludzie maja tez prawo do bycia niewyksztalconymi, otylymi, itd. Ameryka nie
jest latwym krajem do wytlumaczenia obcym.
Dla mnie wazne to, ze przyjechalem do obcego kraju, bez jezyka i z
niepotrzebnym nikomu wyksztalceniem humanistycznym. Jako azylantowi
politycznemu przyznano mi Pell Grant (darowizne na studia zawodowe). Uczono
mnie najpierw jezyka a potem zawodu za darmo. Przezylem dzieki dorywczej pracy
i skonczylem studia komputerowe. Dlatego po 17 latach pracy w obcym kraju wiem
co mu zawdzieczam. W Niemczech byla lista wielu prac tylko Fur Deutche. Kolega
z Wegier nie mogl otworzyc sklepu filatelistycznego w Monachium. To sa fakty.
byc moze wielu ludziom nie powiodlo sie w USA. Polacy radza sobie tak dobrze,
ze zanikaja stare, polskie sasiedztwa jak Jackowo w Chicago. Ludzie sie
dorabiaja i wynosza sie na przedmiescia do lepszych domow.
Nie wierze, ze panstwa opieki spolecznej w Europie dadza sobie rade zrosnacym
bezrobociem i emigrantami. Zakladam, ze w pewnym momencie Wasz system
socjalistycznych swiadczen zawali sie. Wtedy porozmawiamy. Podobnie jak
Francuzi smieli sie z Amerykanskich gett. Teraz maja swoje, duzo gorsze, z
ludnoscia , ktora nigdy sie nie zasymiluje. uwazajcie na Polske moze tam moze
tak byc.




Temat: Spór o lokal komunalny
Lokatorze, chyba Tobie potrzeba edukacji prawnej, a nie gazecie.pl. Dziwię się
Tobie, że nie rozumiesz o co tu chodzi. Właśnie w tym rzecz, że wyrok sądu nie
jest sprawiedliwy i narusza obowiązujące w Polsce prawo (zobacz co piszę
powyżej o art. 24 ustawy). Masz rację, nie mieszka się w cudzym domu bez
zawarcia umowy, ale właśnie w tym rzecz, że Pan Ł-k zamieszkał w miejskim domu
legalnie i Miasto podpisało z nim w tej sprawie umowę. Po za tym Miasto nie
jest takim samym właścicielem jak każdy inny prywatny właściciel, gmina ma
dodatkowe ustawowe obowiązki i dlatego powinna mieć szczególną wrażliwość
społeczną, a tu pokazuje swoje nieociosanie. Czy Ty "Lokatorze" jesteś
Profesorem Wydziału Prawa i masz pretensję, że nikt do Ciebie nie przyszedł o
radę w tej sprawie? Ja nie jestem dziennikarzem Gazety, ani jej
współwłaścicielem, nie jestem też urzędnikiem miejskim, ale znam rodzinę p.
Ł-k i widzę błędy władzy w tej sprawie i je wskazuję. Dlaczego "Lokatorze" Ty
nie mówisz jak pomóc tej dziewczynie w ciąży? I nie mów, że Gazeta i taki styl
Gazety.pl. Rolą gazety jest informować o łamaniu prawa i Gazeta to rzetelnie
robi, a dzięki tej informacji powinny znaleść się osoby takie jak Ty , ja i
inne osoby, aby pomogły ludziom w potrzebie. Ja nie jestem opieką społeczną
ani Stowarzyszeniem Lokatorów, ale znam dokumenty tej speawy i widzę błędy i
prawne i moralne i dlatego o tym tutaj piszę. A Gazeta ma dobry styl i
rzetelnie informuje o rzeczach przyjemnych i trudnych, to Ty "Lokatorze" masz
styl trochę ... obrażliwy. Dziennikarz gazety ma mieć wrażliwość społeczną i
być polonistą, a nie prawnikiem, to ja nie muszę umieć pięknie pisać, ale
muszę znać prawo. I to prawo nie chwaląc się w sprawach najmu trochę znam.
Jeżeli w moim tekście zobaczysz błędy polonistyczne, no cóż nie mogę i nie
chcę być autobusem, czego Tobie "Lokatorze" życzę byś był autobusem. Wstyd mi
za Ciebie "Lokatorze", a Gazecie i Pani Redaktor za skuteczność i ten artykuł
dziękuję.



Temat: Terapia homo sowieticus, ciąg dalszy, nowomowa
Może chodzi o & & #35 8222;sprawiedliwość socjalną& & #35 8221;, przez ...
... analogię do „pomocy socjalnej”

Gość portalu: diabelek napisał(a):

> Social justice uzywane jest nagminnie przez lud i jego pasterzy swieckich

Mogę sobie wyobrazić jakieś zasady podziału pieniędzy w ramach opieki
społecznej, żeby cwaniaki nie mogły dostać pieniędzy kosztem biedaków. Jednak w
PRL termin „sprawiedliwość społeczna” miał oznaczać coś szerszego, jakąś
nieokreślona ideę, która była np. źródłem hasła, jakie komuniści wykombinowali
w czasach Solidarności: „każdy ma taki sam żołądek”. Tym hasłem chcieli zarazić
strajkujących robotników, aby odciągnąć ich uwagę od sprawy walki o wolność.

Ideałem sprawiedliwości społecznej miał być system, w którym każdy zarabia tyle
samo, natomiast większe koszty pracy i życia kadry kierowniczej pokrywałoby się
z przydziałów, np. samochód służbowy na koszt firmy, eleganckie garnitury jako
ubrania robocze, delegacje (to taki PRLowski termin określający zwrot
dodatkowych kosztów związanych z wyjazdami służbowymi), fundowane przez firmę
imprezy czy restauracje na potrzeby kontaktów z ważnym klientem czy gościem
firmy, niezawodny budzik do domu na koszt firmy.... Natomiast prywatnie
dyrektor powinien mieszkać w takim samym M4 (typ mieszkania w bloku zwanym
mrówkowcem) co robotnik, jego żona powinna jeździć takim samym Maluchem jak
sprzątaczka, jego dzieci powinny uczyć się razem z gitowcami, jak wszystkie
dzieci, i powinny jadać to samo w szkolnej stołówce, co inne dzieci, czyli
jedzenie oplute przez gitowców.

> *** Rise of American Imperialism
> A. Sources of Pressure on America to Become Imperialist
> Commercial /Business Interests
> a. Overproduction resulted in periodic economic depression which underscored
> the need for new markets, especially overseas.
> b. As industry expanded, new sources of raw materials were needed

Ktoś widać dzieła ekonomiczne Stalina przetłumaczył na angielski




Temat: Oczekiwanie na mieszkanie.
skagerak napisała:

> >
>
> mowmy o faktach, o ktorych napisala aka10
> pisala o mieszkaniach, ktore ja nazywam bo takie one sa, mieszkaniami
> socjalnymi, co nie oznacza, ze budowalo je panstwo, nie budowaly to firmy
> prywatne ale ze wzgledu na male zainteresowanie, zbyt wysoki czynsz w
stosunku
> do wlasnosci, przeksztalcily sie w mieszkania dla najslabszej grupy
spolecznej,
>
> a od wielu lat w getta dla obcokrajowcow pobierajacych zasilek socjalny
> ot i cala rzeczywistosc
>
> wspomnialem o kosztach mieszkania na warszawskiej starowce tylko dlatego,
zeby
> przypomniec, iz jesli ma sie ambicje mieszkania w centrum Sztokholmu, nalezy
> miec ambicje aby znalezc sobie dobrze platna prace

Ty dalej swoje,Skagerak,wiec albo nie rozumiesz,co pisze,albo
pojecie "mieszkanie socjalne" moze byc rozumiane w dwojaki sposob.
Mieszkan dla bezrobotnych i ludzi utrzymujacych sie z opieki spolecznej NIE MA
w centrum,ani nawet w dzielnicach atrakcyjnych,bezposrednio przylegajacych do
centrum.Ci ludzie dostaja mieszkania daleko od centrum i wlasnie tam tworza sie
getta,panstwa w panstwie.I nadal smiem twierdzic,ze sa ludzie,ktorzy nie chca
wydawac kilka milionow na to,zeby mieszkac w miescie.Szczegolnie,jesli sa po 50-
tce,dzieci wyprowadzily sie z domu i czas zmienic mieszkanie na mniejsze lub
sprzedac dom.Tacy ustawiaja sie w kolejce na mieszkanie kilkanascie lat
wczesniej,zeby wlasnie moc mieszkac centralnie,ale bez dlugow rzedu np. 3000000
do konca zycia.I zazwyczaj ludzie ci maja dobrze platna prace,mieszkanie
dodatkowo gdzies za granica plus mala 2-ke w centrum miasta.Pozdrawiam.




Temat: Rozróżnić wielodzietność od dziecioróbstwa.
Moim zdaniem dziecioroby to są dwa gatunki osób.Beztroscy tatusiowie,którzy
robią sobie dzieci,potem zostawiają te dzieci z mamusią i odpływają w siną dal
robić kolejne dzieci.Na te już narodzone płacą co najwyżej alimenty albo i
nie.Drugi gatunek to mamusie które rodzą kolejne dzieci i te dzieci trafiają
potem do domu dziecka totalnie zaniedbane,a mamusie rodzą sobie następne.(Nie
mówię tu o kobietach które oddają dziecko do domu dziecka z jakiś poważnych
przyczyn losowych,tylko o tych które traktują to jako sposób na życie.)
Wielodzietni to dla odmiany ludzie,którzy każde pojawiające się dziecko
przyjmują z miłością a potem dbają o zaspokojenie jego potrzeb i
odpowiedzialnie wychowują.Nie ma tu moim zdaniem większego znaczenia czy
dziecko było zaplanowane czy nie,tylko jak zostało przyjęte.Co do pieniędzy to
korzystać z opieki społecznej może każdy,taką niestety mamy w kraju sytuację,że
niczego nie można być pewnym.Moim zdaniem do tego by dobrze wychować dzieci
duże pieniądze nie są niezbędne.Oczywiście bardzo ułatwiają one zadanie,ale nie
jest tak,że bez pieniędzy to się dzieci dobrze nie wychowa.Jeśli dziecko może
chodzić na prywatne lekcje angielskiego to super,ale jeśli nie może to
niech dobrze wykorzysta to co daje państwowa szkoła.Książki są drogie,ale są na
szczęście biblioteki i nawet niezbyt zamożne dziecko może być oczytane.
Natomiast co do wyglądu mamuś wielodzietnych,to z moich obserwacji wynika,że
figurę może zrujnować już pierwsza lub druga ciąża(niestety na geny i przemianę
materii nic się nie poradzi),zaś czasem i po szóstym dziecku ma się super
figurę,płaski brzuch i ładny biust(jak matka natura łaskawa).Natomiast co do
dbania o siebie to można być zaniedbaną mamą jednego potomka i zadbaną mamą
wielodzietną.To nie zależy od ilości dzieci tylko od tego czy się człowiekowi
chce i czy potrafi zorganizować sobie czas.Ponadto kwestia zadbania bądź
zaniedbania zależy od punktu widzenia.Nie koniecznie trzeba mieć codziennie
fryzurę prosto od fryzjera,pełny makijaż i wysokie obcasy oraz czerwone
paznokcie na wysoki połysk.Dla wielu kobiet dbanie o siebie to codziennie umyte
włosy,tusz na rzęsach i estetyczne ubranie.Wszystko zależy od tego z czym lub w
czym się człowiek dobrze czuje.No to by było na tyle.Pozdrawiam wszystkie
wielodzietne wspaniałe mamusie.Agnieszka.



Temat: Żyję z depresją
2nadq napisał:
mam termin (kolejny) na 10 stycznia do
> specjalisty psychiatry, ale z powatpiewaniem tam ide , bo nie ma czarodzieja
> który przez 15 minut wizyty pojmie zakamarkimojej osobowości i poda recepte
jak
>
> z tym życ - właśnie jak i za co życ- pozdrawiam

Tak.I tu jest ogromny problem. Niewielką jest szansa pomocy psychiatry ze
służby publicznej. Dlugie oczekiwanie i wizyta - za krótka.
Może zatem odstaw te papierosy, zaoszczędź dzięki temu na własne leczenie
prywatnie. Aby mieć siły starać się o pracę, a gdyby się udalo, pracować
efektywnie, musisz być choć podleczony.
Moim zdaniem powinieneś też schować do kieszeni ewentualny wstyd i poprosić o
pomoc w wydziale opieki spolecznej w UM Twego miasta. Starać się o choć
jednorazową zapomogę na leczenie - nie będzie uzo, ale zawsze coś.No i oni mają
swoich psychologów, a ponadto pracownicy socjalni załatwiają też terminy u
psychiatry z możliwością nawet przyjścia do domu pacjenta. Ja depresję
leczyłabym głównie u psychiatry. Uzależnienie też, ale wspierane także pomocą
psychologa.
I jeszcze inna możliwość - często przy kościołach w poszczególnych parafiach
też mają bezpłatne leczenie uzależnien i także przymują obok kościoła
bezpłatnie psycholodzy.No i AA jeszcze.
Spróbuj. Najpierw walczyć o życie, bo wiesz,że choroba alkoholowa okreslana
jest przez specjalistów jako "przewlekła, nieuleczalna, śmiertelna".
/Zapewne wiesz o co idzie z jej nieuleczalnością - możesz poprzez pomoc lekarza
wyjść z picia, ale ta choroba w Tobie zostaje i każdy kieliszek, nawet po
latach abstynencji, wiele czyni bałaganu.

Taka rezygnacja pobrzmiewa w twych słowach...
Cóż, jak zawsze przy depresji. Ale spróbuj.
Acha.I jest jeszcze w Polsce sieć cała Ośrodkow Interwencji Kryzysowej. Tam też
otrzymasz pomoc psychologa i psychiatry za darmo.Teraz nawet sądzę, iż w tej
chwili tam własnie winieneś się zgłosić. Jeden z lepszych, jakie znam jest
blisko W-wy w Łukowie.
Zatem raz jeszcze : nie rezygnuj, próbuj. Myślę o Tobie i przesyłam Ci moje
dobre o Tobie myśli.
s.



Temat: Co się wynosi z pracy
Kto Ci człowieku na privie przyzna się do tego, że kradnie w pracy? No i kto tu
opisze szczegóły typu - wczoraj z kolegami wynieśliśmy skrzynię biegów do
Toyoty, musieliśmy zakleić gumą do żucia kamery i postawić flaszkę cieciowi,
jutro wyniesiemy nadwozie - najlepiej czerwone?

A tak w ogóle o granicach kradzieństwa - wiadomo, że cokolwiek byś nie zabrał
innemu, bez jego wiedzy lub zgody to kradzież. Zasada jest prosta jak drut i w
moim kręgu religijnym posiada tylko jeden wyjątek - użycie cudzej rzeczy w celu
ratowania zdrowia, życia lub godności człowieka.

Moim zdaniem nie da się jednak funkcjonować w przedsiębiorstwie jako pracownik,
by choćby przez chwilę nie działać w stanie pokusy drobnego lub większego
złodziejstwa. Po prostu - ludzka grzeszna natura i owczy pęd za przykładem
innych nie pozwoli. Tutaj problemem jest także mentalność pracodawców, którzy
swój folwark postrzegają jako marmurową instytucję (nie mówię tu o budżetówie -
bo w polskich warunkach to beznadziejny syf - coś w rodzaju opieki społecznej
dla urzędników itp. kalek, które nigdzie indziej pracy nie znajdą, tam w ogóle
pobieranie pensji w 99% przypadków jest okradaniem podatników). Oni zwykle nie
określają żadnych granic tego - jak i po co można posługiwać się ich majątkiem
w pracy, albo określają te granice w sposób bezsensowny (np. w ogóle zakaz
telefonów w sprawach prywatnych - to się od razu z bani łamie, gdy trzeba
zadzwonić do żony, żeby sprawdzić czy jeszcze z tobą mieszka). Jeśli
przychodziłby szef i mówił - macie tu moją winnicę w zarząd - macie takie i
takie zasoby, róbcie tak, by wydoić z niej tyle i tyle kasy, przy takich i
takich kosztach, a reszta generalnie mnie nie interesuje byle byście
zachowywali się przyzwoicie i nie zakłócali porządku publicznego, to chyba było
by trochę lepiej z tym złodziejstwem i w ogóle z zaangażowaniem w robocie jak
mawiają robotnicy. W rzeczywistości zaś pracownik mówi sobie - tyram tu dla
burżuja, za dwie godziny mojej pracy ja mam 30 pln a on ma na nowego mercedesa,
więc nic chyba tak w ogóle nie zaszkodzi, jak dziabnę sobie tę rolkę różowego
papieru, dzieciaki się w domu ucieszą - a jego i tak stać na nową.

No - ale jak już wczesniej zauważyłem - moim zdaniem jedyną formą działania
uczciwego wobec przedsiębiorcy jest samemu bycie przedsiębiorcą - uczy to
samodzielności i pozwala zrozumieć, że jeśli coś zużywam albo niszczę to sam za
to płacę z tego co sam (mam nadzieję uczciwie)zarobiłem. Pracownik nie jest na
swoim i dlatego tych prostych zasad generalnie nie czuje.



Temat: & & #35 8222;Dobre intencje& & #35 8221; Joy Fielding
& & #35 8222;Dobre intencje& & #35 8221; Joy Fielding
Dobrymi chęciami przecież piekło wybrukowano.

Prawdziwa idylla, szczyt wszelkiego romantyzmu, czyli szczęśliwi on i ona. A
potem i owoce ich miłości. Życie, nudne, codzienne problemy, sprawy nie
cierpiące zwłoki, psoty dziecięce i ich prywatne chwile... wszystko to
przychodzi nagle. Zmywa tą miłość, uczucie, te porywy, które zdawały się być
takie wieczne. Nagle wszystko staje się być zwyczajne... zwyczajne życie.

„Kocham inną.” To dziwne słowa, które nagle uzmysławiają, że coś się kończy.
A przecież była taka szczęśliwa. To nie może być prawda. I to dziwne uczucie,
że to, co się dzieje, dotyczy kogoś innego. Bo przecież nie jej? Jak może to
dotyczyć jej?

Ona, pracownica opieki społecznej, oglądająca tyle rodzinnych dramatów, nagle
czuje ten prawdziwy ból. Nieobcy tym, którym starała się pomóc. On odchodzi,
bo znalazł inną. Zachwycił go jej zapach. A przecież wcale nie jest taka
piękna, ani młodsza, ani... ale jest teraz z nim. Zwykle to kobieta chce
obejrzeć tą, która zniszczyła jej rodzinę, ale tym razem jest inaczej. W progu
mieszkania porzuconej Lynn stanie Marc. Mąż Suzette. Tej, która rozdzieliła
jej małżeństwo. Stanie w drzwiach i zakocha się. Prawie banalna historia, a
jednak bez cudownego rozwiązania. Bo gdy rozpoczyna się gra o dzieci i dom,
Lynn nie ma czasu na nową miłość. Mimo, że jej pragnie.

„Czemu życie nie może być prostsze? Dlaczego ludzie nie mogą żyć z sobą długo
i szczęśliwie, jak nam obiecują autorzy romansów? Dlaczego nasza rzeczywistość
okazuje się zwykle tak cholernie przykra? Komu potrzebna taka rzeczywistość?”

Niestety sami tworzymy tą rzeczywistość, o czym przekona się nie tylko Lynn.
Bo to nie jest nudna opowieść o jednej kobiecie. To opowieść o kobietach i ich
marzeniach, które nagle rozpływają się jak poranna mgła. Historia Renee,
szczęśliwej prawniczki, mężatki, która nie chce zauważyć, że jej szczęście to
domek z kart; to też historia Kathryn, która po śmierci męża, z którym
przeżyła dwadzieścia lat, pragnie tylko własne śmierci, nie umiejąc się
odnaleźć. Dziwnie dopełniająca wszystko, jest opowieść Debbie, która będąc
jeszcze dzieckiem, widzi rozgrywki małżeńskie z drugiej strony.

Cztery kobiety, z których możemy być każdą. Zarazem cztery światy, które się
przenikają. Książka oczywiście jak najbardziej kobieca, ale tą nutą pozytywną,
zwyczajnie pozwalająca się czytać. Prawdziwa, mimo że gorąca jak sama Floryda.
A w sercach zimna... jak świat poza linią wiecznego śniegu.




Temat: Sikorski: lekarze rodzinni podjęli złą decyzję
inaww napisała:

> Słucham dyskusji w Sejmie o lekarzach, podstawowej opiece
> zdrowotnej, umowach i ponieważ (na moje szczęście) rzadko bywam
> u lekarza to nie rozumiem paru rzeczy:
> kiedyśtam złożyłam podpis pod tym czy wybieram zwyczajną
> przychodnię, czy branżową i na tym koniec. Jak, do
> jakiego "lekarza domowego" i kto mnie przypisał nie udało mi się
> dowiedzieć, bo w mojej przychodni rejestratorki twierdziły,
> że "u nas nie przypisywania ma na stałe do jednego lekarza". A
> teraz słyszę, że "wszyscy pacjenci", że przywiązani do "swojego
> lekarza", że w ogóle "domowi lekarze to osiągnięcie służby
> zdrowia"... To może ja mieszkam w nietypowym rejonie Polski?
> I - jak to jest, że nagle słyszę, że ośrodki zdrowia są w
> posiadaniu prywatnych osób. To jak to? Zostały sprywatyzowane?
> Kiedy? Kto sprzedał te przychodnie? I kto wziął za nie
> pieniądze? Na podstawie jakich przepisów? O ile mi wiadomo
> podstawowa opieka zdrowotna w Polsce nie jest prywatna, a może
> jest? To kto jest np. właścicielem "mojej" przychodni? Kto może
> odpowiedzieć na to pytanie?

No cóż, najlepeij byłoby gdybyś nie pisała i nie kompromitowała się swoja
dotychczasowa wiedzą. Swoje wywody zamieszczałas juz na innym wątku próbując
polemizować ze mna na temat prywatyzacji służby zdrowia, który jak widać
absolutnie nie jest ci znany. Nie rozśmieszaj więc ludzi inaww !!!
W końcu reforma słuzby zdrowia trwa juz od 4 lat.

> Już zupełnie przy okazji pytam czy lekarze którzy nie podpisali
> umów z NFZ, a korzystali dotychczas z gabinetów w przychodniach
> niesprywatyzowanych - od 1 stycznia 2003 r. założą prywatne
> praktyki i na własny rachunek będą leczyli tylko prywatnych
> pacjentów?

Całkiem możliwe

A może liczą na to, że NFZ w trosce o pacjentów
> będzie ich na klęczkach błagał, żeby w dalszym ciągu w
> państwowych przychodniach prowadzili za społeczne pieniądze -
> jak dotychczas - swoje prywatne praktyki?

Niewykluczone




Temat: Spowiedź agenta SB przed Bogdanem Borusewiczem
TROCHĘ SZERSZE SPOJRZENIE
"...mówi po chwili Borusewicz. - Byłeś fragmentem mechanizmu tego nieludzkiego
systemu. No dobra Mietek, jedź do domu, powiedz dzieciom. Musisz to szybko
zrobić, bo jak dowiedzą się o tym nie od ciebie, będzie za późno."

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Zastanawia w tym artykule kilka rzeczy. Zwłaszcza to czy Pan Cholewa mówi
prawdę do końca. W końcu minęło sporo lat, a nikt nie chce być totalnie zły,
czy podły. Idzie tu o przekazywanie wiadomości czysto personalnych i
prywatnych. Czyli o dostarczanie takiej informacji SB, na której ta mogła
usiłować rozpracowanie ofiary. Mamy tam przecież i szantaż i ciężkie pobicie,
jakie spotkały samego Pana Cholewę. Szło o spowodowanie poczucia bezbronności
wobec "nieludzkiego systemu". SB siała amoralne myślenie o człowieku i
wprowadzała jako rzecz normalną ostry i ukryty dysfunkcjonalizm w relacjach
międzyludzkich. Dla SB normalna rodzina była wrogiem. Tak jak wrogie jej były
więzi oparte na szczerej przyjaźni i prawdzie. Można powiedzieć, że walka z
systemem totalitarnym zawsze zawiera w sobie elementy myślenia o
społeczeństwie. Można powiedzieć, że idzie o stworzenie takich mechanizmów
prawnych, które chronią normalne i uczciwe więzi między ludźmi, idzie tu
również o walkę o godny byt dla każdej rodziny, o godne życie dla ludzi w
ogóle.

No cóż. Wracam do Listy Wildsteina. Jakiś czas temu, wkrótce po ujawnieniu
rzekomej teczki Pani Niezabitowskiej, wystąpił Pan Wildstein w dyskusji
telewizyjnej. Ośmieszył on wtedy ten punkt widzenia, wedle którego winę
największą ponoszą etatowi pracownicy SB. A to oni przecież zaszczepiali raka
dysfunkcji społecznej, używając metod strasznych. Tam gdzie w momentach
słabości człowiek potrzebuje dobrej rady, wsparcia i opieki, tam, traktując
człowieka instrumentalnie i doraźnie, zaszczepiali oni kłamstwo i odejście od
cywilizowanych norm współżycia. Polska potrzebuje jak soli lustracji jawnej,
szerokiej i bardzo rzetelnej. Śmiem sądzić, że od etatowych funkcjonariuszy SB -
od miłośników filozofii (byli ponoć i tacy w SB, sam widziałem jak po wykładzie
specjalnym na UW o pojęciu absolutu w sztuce, wybitny humanista, który wykład
ten wygłosił, był wałkowany przez wysłannika z KC o materializm) aż po
ostatniego bandziora - należy zacząć. Również, jako szary obywatel, nie widzę
możliwości dla normalnego funkcjonowania mediów bez rzetelnej lustracji
wszystkich dziennikarzy od roku 1944 aż do roku 1989.




Temat: APEL CZ. 2 - Ustalenia po spotkaniu
Popieram inicjatywę (jak to mówił mój nauczyciel od przysposobienia obronnego: ?podpisuję się pod nią obiema
rękami?). Nowa grupa obrońców zabytków jest w naszym mieście bardzo potrzeba. Towarzystwo Opieki nad
Zabytkami (dokładniej - jego oddział warszawski) prawie nie reaguje na niszczenie reliktów dawnej Warszawy.
Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy ZOK - najbardziej energiczna społeczna organizacja
broniąca zabytków - też rzadziej niż kiedyś zabiera publicznie głos (a jej stanowisko w sprawie skandalicznych
planów przebudowy hali na Koszykach jest dla mnie do dziś niezrozumiałe). Mam nadzieję, że nie ogranicza swej
działalności do doradzania konserwatorowi w Wojewódzkiej Komisji Konserwatorskiej, w której zasiada czterech
członków ZOK. Nowa grupa musi działać formalnie, czyli jakoś się nazwać i zarejestrować, by móc występować
oficjalnie do różnych urzędów i organizować pikiety. Dobrze by było również nawiązać kontakt z kilkoma autorytetami
w dziedzinie ochrony zabytków i dawnej architektury. Może z dr Małgorzatą Omilanowską z Instytutu Sztuki Polskiej
Akademii Nauk, może z prof. Jadwigą Roguską z Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, a w sprawach
architektury modernistycznej - zwłaszcza z okresu dwudziestolecia międzywojennego - z prof. Andrzejem K.
Olszewskim z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Są to osoby o olbrzymiej wiedzy i niebywałym wręcz
wyczuciu wartości obiektów zabytkowych. Rzecz w tym, że nie każdy stary budynek jest na tyle cenny, by toczyć o
niego boje. Nie wiem np. jak przekonać opinię publiczną do ratowania dawnej kliniki położniczej doktora
Bryndzanackiego, której wygląd po prostu przeraża. Ponadto, jest to obiekt prywatny, od dawna przeznaczony do
rozbiórki (w planach zagospodarowania tego rejonu Śródmiecia) i nie sądzę, by konserwator stanął w jego obronie.
Jeśli mogę coś podpowiedzieć, to zwciłbym uwagę na obiekty spoza Śródmieścia, stojące na obrzeżach miasta. Np.
w Aninie przy ul. Hertza (od ul. Bronisława Czecha) popada w ruinę piękny budynek dawnego pensjonatu. Do
niedawna mieszkali w nim lokatorzy. Teraz dom jest pusty. Nagle z dachu zaczęły znikać kawałki blachy. Właścieiel
zmierza do rozbiórki budynku. Mimo, że konserwator już dawno zna sprawę, do dziś nie zareagował. Od
dobrych kilku tygodni słyszę w urzędzie konserwatorskim, że ustalane są szczegóły.




Temat: Rodzinne Domy Seniora
Temat, który staramy się ze wszech miar ominąć. Nie dziwię się. Widać to
również na forum, chociaż dzieli nas już tylko "kroczek".

"Prognozy na najbliższe dziesięciolecia (rok 2050) przewidują przyrost
populacji osób starszych do poziomu co piątego człowieka. W 2150 roku ta
zbiorowość stanowić będzie prawdopodobnie ponad 30% ogółu ludności świata.
Prognozy na najbliższe dziesięciolecia (rok 2050) przewidują przyrost populacji
osób starszych do poziomu co piątego człowieka. W 2150 roku ta zbiorowość
stanowić będzie prawdopodobnie ponad 30% ogółu ludności świata."

Starość była symbolem mądrości, dziś przejawia się abnegacją "po co zmieniać
jak i tak długo nie pożyję; rozrywka to nie dla mnie. Życie zamienia się we
wspomnienia i spędzaniem większego czasu w kościele.
Wiek starości trwa od 60 lat do ....... tak więc dzieli się na różne etapy.

Nikt nie lubi ludzi starych, niedołężnych, niepełnosprawnych, chorych....
zwłaszcza, że dzisiaj powstał dzięki mediom kult młodości.

U nas nie jest to takie komfortowe, jak w np Kanadzie.
Determinacja społeczeństwa w konieczności podejmowania jakiś określonych
działań jest duża, jednak z powodu sytuacji w kraju system jest w tyle za
postępującą starością.
Starzy ludzie mimo najszczerszych chęci nie byli w stanie w młodszym wieku
myleć o starości, gdyż ledwo im starczało na młodość - piszę tutaj o tym co
powszechne, a nie o jakiejś wąskiej grupie. Słynna chociażby denominacja
złotego, polisy dla dziecka, wcześniej wpłacony wkład na książeczkę
mieszkaniową......finansowo wszyscy dostali po d...

Na miejsce w domu państwowym trzeba czekać kilka lat, a na prywatny pobyt stać
tylko nielicznych. Nieliczna część z nich jest refinansowanych przez państwo.
2 lata temu stworzono warunki do tworzenia rodzinnych domów opieki społecznej.
Chętnych mało, jednak wydaje mi się, że liczba będzie rosła.
Prywatne domy, które jak grzyby po deszczu wyrosły w latach 90-siątych
funkcjonują bez kontroli ze strony państwa, czego skutkiem bywa często tragedia
ludzka.
Są również i takie dorosłe dzieci, których stać na zapłacenie 3 000 złotych.
Mają czyste sumienie i odwiedziny raz na rok, gdyż życie ich zbytnio pochłania.
Domy opieki społecznej są koniecznością, ale czy w takiej formie ?
Wolałabym, aby były bardziej integracyjne. Jestem przeciwniczką wszelkich
podziałów społeczeństwa: na starców, niepełnosprawnych, samotnych matek.
Oznacza to dla mnie smutne zwycięstwo naszej cywilizacji, której efektem jest
Samotność.
Starość bywa różna i różne są jej przypadki. Czasami bardzo niedołężna z utratą
świadomości i chorobą Alzheimera.
Czasami bywa i tak, że starzy ludzie nie sprawiają więcej kłopotów niż nasi
bliscy, a stawia się ich na drugim miejscu.
Wybaczcie mi ten za długi tekst, może i za błędy, jednak nie jestem w stanie
dokonać korekty.




Temat: ciekawostki na temat pewnego domu opieki....
ciekawostki na temat pewnego domu opieki....
Witam

sporo szumu narobiło się ostatnio wokół domów opieki społecznej, w których
starszych ludzi się wykorzystuje, traktuje jak łatwe źródło dochodów, nie
szanuje się ich prawa do spokojnego dożywania swoich dni.
Otóż jakiś czas temu usiłowałam zainteresować redakcję "Gazety" przypadkiem z
bliskiego całkiem podwórka. Niestety ze względu na dobro osobiste (członka
mojej rodziny)nie mogłam sie ujawnić, więc redakcja zinteresowana widac nie
była...Mam sprawdzone informacje na temat prywatnego ośrodka domu opieki dla
osób starszych w Zaniemyślu. Prowadzony jest tenze ośodek przez
fundację "Charyzma" i gdy się wejdzie do pieknie położonego domu, można
przeczytać, jakie szczytne cele przyświecają "Charyzmie" i jego pani prezes-
szefowej domu opieki w jednej osobie. Tymczasem jest to po prostu kolejna
inwestycja pani, która nie ma pojęcia na temat opieki nad schorowanymi
ludźmi, która prawdopodobnie nie ma nawet pojęcia o prowadzeniu ośrodka
wypoczynkowego dla zdrowych ludzi, co dopiero ludzi, którzy wymagaja stałej
opieki pielęgniarskiej, lekarskiej, wyrozumiałości i cierpliwości. Nade
wszystko zaś, moim skromnym zdaniem, wymagają pewnego rodzaju powołania.
Ośrodek został otwarty (w przybliżeniu) na początku kwietnia br. W ciągu
dwóch miesięcy odeszły o ile mi wiadomo trzy- cztery pielęgniarki bo pani
prezes nie miała zamiaru płacić za ich usługi, nie wyposażała ich do pracy
jak to określają wymogi sanepidu (np. jednorazowe rękawiczki, pieluchy,środki
do dezynfekcji). Podobnie rzecz się miała z pozostałymi pracownikami.
Kucharze mieli gotować zupy "z niczego", najlepiej z własnych produktów. Pani
prezes nie podpisuje umów o pracę, ponieważ "będąc fundacją nie ma takiego
obowiązku"!! Bardzo chętnie za to przyjmuje ludzi z bezrobocia, ale tak, by
nadal otrzymywali zasiłki (ludzie muszą przecież z czegoś żyć).
No a teraz najważniejsze: kwestia traktowania pacjentów-domowników. Jak
wspomniałam, pielęgniarki nie mogą się porozumieć z panią prezes, więc po
kolei odchodzą, kucharze gotują "byle co", bo pani prezes sama woli
zjeść "kawał schabu" (notabene rodzina pani prezes- w tym również duży pies,
własciwie mieszkają w tym ośrodku; pies biega sobie po całym domu całkiem
swobodnie). Lekarza związanego jakąś stałą umową nie ma, pani prezes woli
dawać łapówki, zeby się nie wydało.
Krótko po otwarciu ośrodka i przyjęciu pierwszych pacjentów jedna osoba
zmarła...no, mógł to byc oczywiscie przypadek, nieszczęsliwy zbieg
okoliczności, i zdarza się w tego typu placówkach. Ale niedługo potem pewna
pensjonariuszka, rzadko odwiedzana przez rodzinę i z pewnymi starczymi
przypadłościami natury psychicznej, złamała podczas nocnego dyżuru samej pani
prezes (dyżur z oszczędności zapewne) nogę w biodrze. Otóz pani prezes tak
bardzo bała się, ze wyda się, ze zasnęła, zamiast pomóc staruszce wstać do
toalety, ze ...nie wezwała pogotowia przez trzy dni. Trzy dni i noce inni
mieli szansę słyszeć jakie to straszne cierpienie,bowiem starsza pani nie
przestawała jęczeć i krzyczeć. Na porządku dziennym było zostawianie
pacjentom brudnych pieluch ("zesrał się, to niech w tym leży, ja już nie mam
siły ciągle im zmieniać"). Dodam tylko, ze ośrodek tworzony był z myślą o
Polakach z zagranicy, których krewni mieliby oddawać na starość
do "ojczyzny".Oczywiście za gube pieniądze. Pani prezes usiłuje wmówić
wizytującym, ze fundacja utrzymuje się wyłącznie "z darów serca", wobec czego
można przeczytać przy wejsciu, ze prosi o wsparcie. Tymczasem pani prezes od
każdego ze swoich pacjentów pobiera słone ołaty, więcej, zmusza rodziny do
wykupowania leków, bo fundacji na to nie stać...Stać za to na libacje, które
są formą przekupstwa dla miejscowych decydentów różnego kalibru...

Uprzejmie proszę o zajęcie się tą sprawą, byc może wszytko co tu opisałam,
jest już nieaktualne, a tym samym krzywdzące, nie wierzę jednak w cudowną
przemianę pani prezes.
Swoją drogą to bardzo ciekawe; czy ktos sprawdza osoby, które mają zamiar
prowadzić taki rodzaj działalnośći? Przecież pacjenci, którzy się tam
znajdują, często mają, jak się wyraził pewien prokurator, "tendencję do
zniekształcania rzeczywistości" (niedokładny cytat), w jaki sposób mają się
bronić sami, jesli nikt ich nie słucha? Kto ma ich bronić, jesli rodziny w
ten własnie sposób pozbywają się ciężaru opieki nad nimi?
pozdrawiam
p.s. jesli ktoś z rodziny osoby starszej poczuł się pokrzywdzony, proszę
darować, nie miałam zamiaru nikogo obrażać. Mam śwaidomość, jak bardzo różne
motywy kierują ludzmi przy podejmowaniu takich decyzji...



Temat: Milosz okrada dzieci
Gość portalu: glodne dziecko napisał(a):

> Skoro przezszksdzaja wam glodne dzieci i musicie na nie tyle placic

Nie przeszkadzają. Przeszkadzają mi ich tatusiowie-alkoholicy którzy
przepijają i przepalają wszystko co im wpadnie w ręce a potem mają pretensje
do liberałów, Miłosza i Balcerowicza że ich wpędzili w nędzę.

> powinniscie rozpropagowac idee serylizacji kobiet i tak dla pewnosci -
> kastracje facetow. najlepiej niech ten pendzel pierwszy da przyklad - niech
> sobie hlastnie jajca pierwszy i to publicznie. Moze sie pendzel obruszyc i
> powiedziec, dlaczego ja, przeciez ja jestem bogaty z domu i moje dzieci nie
> potrzebuja cieplych posilkow w szkole. no tak pendzel, ale wlasnie to kolo
> fortuny - nigdy nic nie wiadomo jak to bedzie w przyszlosci. Takze hlastaj
> jajca, nie ma rady!

Rozumiem, że Ty jako biedak już sobie chlastnąłeś?

> Krzywy pendzlu, golebie sie nawet czasami karmi!!! pewnie juz niedlugo, bo
> Milosz zalozy jakas spolke corke i wprowadzi oplaty za dokarmianie
mniejszych
> braci. Pendzlu pieprzony, wedlug Ciebie czlowiek jest tyle warty ile zarabia
i
> co moze do gara wlozyc, albo jak wielkim jest abstynentem? W takim razie Ty
> jestes jakas podrzedna szmata, ktorej nie stac na dolozenie kilku zlotych
dla
> glodnych dzieci.

WIdzisz problem jest w tym, że zarówno, Tobie jak i mnie, Pędzlowi i Doćkowi
państwo już zabrało ponad połowę pensji. Policz sobie - podatek dochodowy 19 (
lub 30%) do tego składka na ZUS ( ok. 30-40%), VAT ( 7-22%), akcyza ( np. na
benzynę 150%, na samochód nawet do 200%). W sumie wychodzi ponad połowa.
Państwo z tych pieniędzy finansuje np. komunikację publiczną międzymiastową (
ja korzystam z prywatnej), opiekę społeczną, kopalnie i ciągle mało tych
pieniędzy. TO co, ma zabrać ludziom jeszcze więcej. Cały czas próbuje, ale
chyba kończy się już czas , kiedy podwyżka podatków owocowała automatycznie
zwiększonymi dochodami budżetu.
I problem jest w tym że państwo , żeby wyżywić dzieci z opieki społecznej musi
skądś te pieniądze wziąć. Załóżmy że każdemu pracującemu zabiera 5 zł
miesięcznie na te szczytne cele - nie jest to dużo. Jednak z powodu tych
brakujących 5 zł kupujemy coraz mniej, co skutkuje spadkiem dochodów firm,
które co robią? ZWALNIAJĄ PRACOWNIKÓW by obniżyć koszty!!!
I tu jest pies pogrzebany. Żeby dać jednemu trzeba zabrać drugiemu (
niekoniecznie wiele bogatszemu) bo na podwyżkach podatków cierpią najbardziej
najubożsi! Właściciel firmy co najwyżej sprzeda interes, a kasę włoży do banku
i będzie żył z odsetek albo zacznie budować kościoły ( jak np. p. Kluska z
Optimusa). A pracownicy idą na zasiłek. A władza poprzez upadek firmy traci
kasę z podatków. I to jest właśnie błędne koło :

1. zwiększamy wydatki na opiekę społeczną
2. podwyższamy podatki
3. firmy redukują koszty aby mieć z czego zapłacić wyższy podatek albo z
powodu zmniejszonego popytu na ich produkty ( władza zabrała klientom firmy
kasę w postaci podatków i mają mniej kasy na zakupy)
4. kiedy już nie da się wyżyć w ramach redukcji kosztów zwalniają pracowników
5. pracownicy idą do opieki społecznej po zasiłki
6. jest coraz więcej klientów opieki społecznej
7. patrz punkt 1 - cała karuzela zaczyna się od nowa.

Jest na pewno inne wyjście - dodrukowanie pieniędzy . Co rząd właściwie robi
sprzedając obligacje. W Argentynie też sprzedawał. Do czasu.



Temat: ...Domy Opieki Spolecznej
ILE KOSZTUJE MIEJSCE W DOMU POMOCY SPOŁECZNEJ?

W Lublinie działa pięć państwowych domów pomocy społecznej. Mieszka w nich
około 500 osób w podeszłym wieku wymagających – z powodu niepełnosprawności,
przewlekłej choroby – całodobowej opieki. To kryterium, według którego osoby te
mają prawo do miejsca w domu pomocy. Domy prowadzą jednostki samorządowe,
Kościół katolicki i inne kościoły.

Lubelskie domy pomocy mają komplet mieszkańców. Do DPS Kalina ustawiła się
nawet kolejka.
– Na miejsce oczekuje około 30 osób – precyzuje dyrektor Maria Mitkowska-Tryka.
Nic dziwnego, dom zachęca dobrymi warunkami lokalowymi i szeroką ofertą usług –
od rehabilitacji po zajęcia aktywizujące, np. muzyczne czy plastyczne.
Placówki w terenie – a jest ich w województwie 37 – mogą za to przyjąć nowych
mieszkańców (ok. 160 wolnych miejsc). Według statystyk, w ubiegłym roku
zmniejszyła się liczba oczekujących na przyjęcie. W roku 2003 kolejka liczyła
ok. 1000 osób (w całym województwie), w roku 2004 już tylko 199. To efekt zmian
w zasadach odpłatności, obowiązujących od 1 stycznia 2004 roku.
Dziś odpłatnością za pobyt w domu pomocy społecznej obciążony jest w pierwszym
rzędzie mieszkaniec – płaci 70 proc. swojego dochodu, w drugiej kolejności
dzieci seniorów zobowiązane do alimentacji i w trzeciej – gmina.
Przykład. Jeśli miesieczny koszt pobytu w DPS wynosi 1900 zł, a 70 proc.
miesięcznego dochodu mieszkańca to 600 zł, więc do zapłacenia pozostaje 1300
zł. Wówczas pracownik socjalny bada możliwości finansowe rodziny, a konkretnie
dochód na osobę. Jeśli nie przekracza on 250 procent kwoty ustalonej ustawą o
pomocy społecznej (czyli ok. 800 zł), to rodzina jest zwolniona z alimentacji.
Wówczas resztę należnej za pobyt sumy płaci gmina. Dlatego też jednostki
samorządowe nie tak gorliwie jak dawniej wystawiają skierowania do domów pomocy.
Są w kwestii odpłatności wyjątki. Pobyt osób, które dostały skierowania do
placówki przed 1 stycznia 2004 roku, finansowany jest na starych zasadach. EC

PRYWATNE

Są też prywatne placówki zapewniające całodobową opiekę osobom w podeszłym
wieku, przewlekle chorym, niepełnosprawnym. Faktycznie działa ich w
województwie lubelskim 7. Każda z nich – zgodnie z prawem – powinna być wpisana
do rejestru wojewody. Do dziś jednak, jak wynika z danych Urzędu Wojewódzkiego,
wpłynęły jedynie cztery wnioski o rejestrację. Złożyli je właściciele
lubelskich domów: „Patronusa” przy ul. Powstańców Śląskich, „Promyka” przy ul.
Reja, „Domu Spokojnej Jesieni” przy ul. Wyzwolenia i „Forest” sp. z o.o. nad
Zalewem Zemborzyckim 99 (jedyny, który złożył komplet dokumentów i
najprawdopodobniej wkrótce otrzyma zezwolenie).
Niektóre prywatne placówki działają od kilku lat. Wszystkie miały czas na
ubieganie się o zarejestrowanie. Zapis o wymaganym zezwoleniu pojawił się w
ustawie w 2004 roku. – Więc ten czas już się dawno skończył – mówi Grażyna
Zabielska z UW. – Po co placówce takie zezwolenie? Ono dodaje jej
wiarygodności, świadczy o tym, że dom jest pod kontrolą, która ocenia
przestrzeganie standardów i praw osób tam przebywających. Właściciele
prowadzący domy bez zezwolenia będą płacić kary. EC

Czytam i ja, bo moze trzeba już szykowac sobie tam miejsce???